Biografia

Rok 2009 zaczął się najgorzej jak mógł, 8 stycznia zmarł po długiej i ciężkiej chorobie Jarek Figaszewski, wieloletni gitarzysta Merciless Death, wspaniały muzyk i przyjaciel. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej były plany zrobienia razem nowych nagrań. Nie było rozmowy czy będzie to nowe Merciless czy zupełnie nowy projekt - ważne,że mieliśmy coś wspólnie zrobić. Niestety los chciał inaczej. W kilka dni po tej tragedii napisał do mnie, z kondolencjami i propozycją wydania wszystkich naszych kaset na płytach, niejaki Leszek Wojnicz Sianożęcki lider krakowskiej grupy Holy Death, a za razem założyciel niezależnej wytwórni Thrashing Madness Productions wydającej stary polski metal. Nie zastanawiałem się ani chwili. Po pierwsze fajnie żeby te stare nagrania nie zaginęły, po drugie - skoro nie mogłem już zagrać z Jarkiem, mogłem coś zrobić ku jego pamięci. Po większych lub mniejszych trudnościach jeszcze przed końcem 2009 roku na rynku zaistniały kolejno Eternal Condemnation, Holocaust i Sick Sanctities, uzupełnione o nie publikowane dotąd nagrania, zdjęcia, materiały video i informacje. Wspomniany już Leszek, Krzysztof „ Korsarz" Biliński i kilku innych przyjaciół wykonało kawał dobrej roboty.

No i stało się - coś pękło, bo musiało!!! W momencie ukazania się Holocaust, skontaktował się ze mną Mariusz Zdrodowski, z którym nie miałem kontaktu od kilku lat. Padła propozycja zrobienia czegoś nowego. Jeżeli powiem, że dogadaliśmy się z uśmiechem, nie wytykając sobie przeszłości i nie posyłając pod swoim adresem wielu niecenzuralnych słów, skłamię.

Jednak coś zaiskrzyło, chęć sprawdzenia się po latach zwyciężyła. Zaczęliśmy prace nad nowym materiałem. Chcieliśmy żeby to był projekt wielu ludzi, ale przede wszystkim tych związanych z pierwszym i drugim Merciless. Niestety Kasiarz i Bodzio nie dołączyli do nas, a Żaku nagrał z nami dwa numery i też odpadł. Zaprosiliśmy do współpracy kilku innych znakomitych muzyków, którzy nie odmówili i doprowadzili z nami projekt do końca. I tak: na basie zagrał Tomek „Skaya" z QuoVadis, solówki dołożyli Matek również z QuoVadis i przyjaciel z Niemiec Micha Schmidt z niemieckiego Katanga  i Calidor. I tak po 17 latach powstało 11 zupełnie nowych numerów Merciless Death (no 10, bo jeden to cover Holy Death zagrany specjalnie dla Leszka). Czy było warto? Czy nowy materiał spodoba się słuchaczom? Czy jeszcze potrafimy grać tak, żeby trafić w gusta odbiorców? Już niebawem będziecie się mogli o tym przekonać. Zostały ostatnie szlify materiału i niebawem Merciless Death powróci prosto z piekła.

Poniżej przeczytacie jak się to zaczeło :

md666




Jest rok 1984, dwaj koledzy ze szkoły Bogdan Zakrzewski i Grzegorz Miszuk zafascynowani muzyką heavy metalową postanawiają sami stworzyć zespół. Dołącza do nich Jacek Chełstowski , który akurat kupił perkusję. Przez długi czas grają we trzech w prywatnych mieszkaniach w blokach ku radości sąsiadów. Po jakimś czasie dołącza do nich kolega Jacka - Marek Żak grający na basie i Dariusz Domosud grający na gitarze. W tym składzie tj. Bogdan „Bodzio" Zakrzewski - gitara, Dariusz „Żyleta" Domosud - gitara, Marek „Żaku" Żak - gitara basowa, Jacek „Boston" Chełstowski - perkusja i Grzegorz „Wiechu" Miszuk - vocal, już w wynajętej sali prób zaczynają tworzyć swój pierwszy własny repertuar (do tej pory uczyli się grać na coverach innych kapel).Przyjmują nazwę Bloody Prince. Z tego okresu należy chyba jedynie odnotować fakt startu w przesłuchaniach do Jarocina ‘86 zupełnie nieudanych dla zespołu. Pierwsze zetknięcie z profesjonalnym sprzętem estradowym okazało się za trudne i zespół nie zdołał zagrać do końca żadnego utworu.

bloody

Jesienią ‘86 powołanie do armii otrzymuje Dariusz Domosud. Fakt ten początkowo podłamał pozostałych, jednak jak się okazało był to przełomowy moment dla zespołu. Do kapeli dołącza Paweł Kasiarz, gitarzysta starszy od pozostałych, a co za tym idzie z większym doświadczeniem i większymi umiejętnościami. W krótkim czasie zespół porzuca heavy metalowe rytmy na rzecz tego co akurat zapanowało nad światem. Nadchodzi era thrash- death metalu, w którym  kapela zaczyna się czuć jak ryba w wodzie. Niestety nie wszyscy wytrzymują tempo i agresję płynącą z nowych numerów. Wkrótce zespół musi opuścić  Jacek Chełstowski, a jego miejsce zajmuje Józef „Cygan" Kuśmierek (wcześniej Kac Gigant Band, Szwadron Gabriela Archanioła, potem Egzekuthor). Jednak i on mimo wielkiego talentu i niemałych umiejętności odpada po krótkiej współpracy. Wtedy właśnie okazuje się, że fenomenalny bębniarz Norbert „Johny" Różański jest wolnym strzelcem i daje się namówić na wspólne granie. Teraz już nie brakuje niczego by ich muzyka zabrzmiała jak przystało na prawdziwy thrash - death. Latem występują na jednym koncercie  pod roboczą nazwą Necrophobic (stara nazwa nie pasuje już do ich muzyki i jest zbyt infantylna). Potem za kilka tanich win i kilka butelek piwa przejmują od poprzedniej kapeli Johna  jedyną możliwą do zaakceptowania nazwę MERCILESS DEATH.
Bardzo szybko powstają kolejne numery i jesienią ‘87 zespół gotowy jest do zarejestrowania swojego debiutanckiego dema. W CKM „Słowianin" gdzie odbywają się próby, w zaimprowizowanym studio, rejestrują materiał na taśmę ETERNAL CONDEMNATION, którą wkrótce wydają własnym nakładem i kosztem przy olbrzymiej pomocy współpracującego od dawna z zespołem Wojciecha Rybaka. Kaseta szybko zyskuje popularność , a zespół rzeszę fanów, co skutkuje zaproszeniami na największe imprezy metalowe w kraju min. Thrash Camp, Sthrashydło, Shark Attack i wiele innych. Zespół wysyła zgłoszenie na Metalmanię ‘88. Po przesłuchaniu kaset zajmuje pierwsze miejsce, jednak po występie przed „komisją" dowiaduje się, że nie zagra na Metalmanii, gdyż decyzją ówczesnego prezydenta Katowic  do występu nie ma prawa być dopuszczona żadna „satanistyczna" kapela, a za taką uchodzi Merciless Death. Ale Satanizm w tekstach Merciless Death jest tylko środkiem wyrażenia frustracji na otaczająca ich komunistyczna rzeczywistość, niestety dla rządzących teoria kultu szatana jest jak najbardziej na rękę i nie dostrzegają metafory. Rozczarowanie jest duże , jednak nie na tyle duże by nie zakwalifikować się do Jarocina ‘88 i nie odwiedzić z serią koncertów niemal wszystkich polskich miast.

trio

Wiosną ‘88 na skutek problemów osobistych z zespołu odchodzi Johny. By wywiązać się z kontraktów koncertowych za bębnami zasiada Wiechu. Co prawda to nie ta liga co John, ale pozwala to z powodzeniem koncertować i tworzyć nowy materiał. Niestety jesienią ‘88 z powodów czysto osobistych i rodzinnych (odroczenie było w zasięgu reki) do wojska idzie Grzegorz „Wiechu" Miszuk. Dla Bodzia i Kasiarza tego jest już za wiele, potrzebują teraz zarówno nowego perkusisty jak i wokalisty. Wiosną ‘89 przychodzi zaproszenie od Metal Mind Production do udziału w kwalifikacjach do kolejnej Metalmanii. Jednak Wiechu nie otrzymuje zezwolenia od armii na wyjazd do Katowic.

I właśnie wtedy zapada decyzja o emigracji, a co za tym idzie o końcu Merciless Death. Najpierw Kasiarz, potem Bodzio opuszczają kraj, by po licznych perypetiach na stałe osiąść w USA. Merciless Death definitywnie zakończył byt na polskiej scenie pozostawiając duży niedosyt i niewykorzystane do końca możliwości twórcze poszczególnych członków zespołu.

md

W '88 roku będącego w armii Wiecha przenoszą z Grudziądza do Szczecina. Co śmieszniejsze trafia do jednostki znajdującej się na jego dzielnicy. Staje się jasne że nikt ani nic nie jest w stanie zaradzić częstym eskapadom przez płot. Podczas jednej z nich Wiechu trafia (za namową będącego jeszcze w kraju Bodzia) na próbę do nowego składu Egzekuthora. Po kilku miesiącach namawia Żaka grającego w Silence aby dołączył do nowego projektu, gdyż zwolniło się miejsce basisty. Co i jak było z Egzekuthorem to inna historia, faktem jest że Żaku i Wiechu grali w tej kapeli niemal do końca '91 roku. We wspomnianym już '91 roku szeregi Egzekuthora opuszcza Robert „Misiek" Szymański, pozostali próbują znaleźć nowego perkusistę. W tym samym czasie do kapeli dołącza młody gitarzysta poznany kiedyś przez Wiecha Mariusz „Zdrodo" Zdrodowski. Niestety historia się powtarza , brak godnego następcy Miśka powoduje że za bębnami tak jak kilka lat wcześniej zasiada Wiechu. Zespół postanawia zostawić numery Egzekuthora i zacząć wszystko od nowa. Niestety po kilku próbach Artur Dymel człowiek który tworzył całą muzykę na Hateful Subconsciousness Egzekuthora postanawia odejść, sprzedać gitare i definitywnie skończyć z graniem ??? Pozostała trójka staje przed dylematem, grać dalej czy się rozejść ? Postanawiają spróbować swoich sił.

md2


 Zaczynają tworzyć nowy materiał. W pierwszym składzie Merciless Death za niemal całość muzyki odpowiadał Kasiarz w Egzekuthorze Dymel, teraz po raz pierwszy każdy dodawał swoje pomysły, Zdrodo był najbardziej płodny, ale Żaku i Wiechu tesz dodawali swoje trzy grosze. Nowy materiał powstawał zadziwiająco szybko,ale czegoś w nim brakowało ? Chłopaki postanawiają zaangażować drugiego gitarzystę. Kolega z osiedla podsyła na próbę swojego kuzyna Jarka „Figasa" Figaszewskiego.  Już po kilku zagranych rifach nikt nie ma wątpliwości że to jest brakująca część  całego projektu. Jarek w bardzo krótkim czasie opanowuje gotowe już numery, dodając do nich świetne partie solowe. Wszystko brzmi coraz lepiej, powstają nowe kawałki, a kapeli gra się w tym składzie naprawdę lekko i dobrze. W bardzo krótkim czasie gotowych jest sześć nowych numerów. Zespół postanawia zarejestrować materiał w studio, no i w końcu pada pytanie które musiało paść - jaką przyjąć nazwę ? Niespodziewanie to nie Żaku czy Wiechu, ale Zdrodo proponuje nazwę Merciless Death .

stuio


 Co prawda muzyka jest inna niż ta z Eternal Condemnation, ale wszyscy się zgadzają i tak po niemal czterech latach od końca pierwszego składu Merciless Death powraca. Nowe Merciless ma odmienny styl od pierwszego składu, ale wynika to z tego że teraz muzykę tworzą wszyscy, a każdy z członków ma zupełnie inne fascynacje muzyczne. Zdrodo jest fanem Voivoda i jego psychodelicznych klimatów, Żaku słucha kapel  z nurtu mrocznego metalu Celtik Frost, Figas od zawsze był fanem Iron Maiden i Metallici, a Wiechu kocha thrash na czele ze Slayerem. Wszystko to razem daje obraz nowej muzyki Merciless Death. Wiosną '92 roku zespół wchodzi do studia ARP w Szczecinie gdzie wraz ze świetnym akustykiem Markiem „Majówą" Szukało rejestruje materiał na swoje pierwsze (drugie) demo Holocaust. Na początku materiał miał ukazać się własnym nakładem, jednak kapela postanawia oddać nagrania w ręce Carnage Records Mariusza Kmiołka. Niestety wydanie taśmy zbiegło się w czasie z nagraniem debiutanckiej płyty Vadera i być może dlatego przesunęło się w czasie. W końcu jednak Holocaust trafia do sprzedaży i zostaje ciepło przyjęte przez starych jak i nowych fanów zespołu. Zespół w końcu może rozpocząć życie koncertowe i przypomnieć się metalowym maniakom w całym kraju. Powrót Merciless Death staje się faktem.

md2live

W momencie gdy na rynku ukazuje się Holocaust, zespół ma niemal gotowy materiał na pełny longplay z zupełnie nowymi utworami. Niestety opóźnienie wydania Holocaust i  problemy ze znalezieniem wydawcy dla nowego materiału  zaczynają powodować napięcia wewnątrz grupy. W końcu osiem zupełnie nowych numerów ponownie trafia do Carnage Records i niebawem ukazuje się w postaci kasety demo pod tytułem Sick Sanctities !!! Niestety podczas realizacji materiału w szczecińskim studio ARP ponownie pod dowództwem Marka Szukało, dochodzi do kilku nieporozumień pomiędzy członkami kapeli. Niedługo po ukazaniu się Sick pojawiaja się kolejne problemy, tym razem zespół traci miejsce do prób. Pomimo tych kłopotów MD gra kilka niezłych koncertów m.in. na Shark Attack w Białej Podlaskiej czy też pierwszej edycji WOŚP Jurka Owsiaka. (trzy koncerty w tym dwa w przeciągu trzech godzin jednego dnia). Niestety pomimo bardzo dobrego przyjęcia Sick przez fanów w kapeli nie dzieje się dobrze. W końcu Wiechu mając dość załatwiania wszystkich spraw samemu postanawia opuścić stworzona przez siebie kapelę. Latem '93 zbiera wszystkich na piwie i oznajmia swoją decyzję. Pozostali postanawiają kontynuować granie pod szyldem MD. Do kapeli dołącza perkusista  Jarosław „Gustaw" Marcinkowski  i wokalista  Norbert Sobolewski . Zespół nie pisze nowych numerów tylko postanawia koncertować ze starym repertuarem. Jednak już po pierwszym publicznym występie w CKM Słowianin w Szczecinie  kapelę opuszcza wokalista twierdząc że muzyka MD jest dla niego zbyt szybka i brutalna i on nie daje rady.Jesienią zespół zwraca się z prośbą do Wiecha o wspólny występ. W pięcio osobowym składzie z Gustawem za bębnami i Wiechem na vocalu, Merciless daje świetny koncert w Nowogardzie. Zaraz po występie pada propozycja powrotu Wiecha do kapeli. Jednak wydarzenia około koncertowe powodują odrzucenie tej propozycji, a na dodatek również  Jarek Figaszewski postanawia opuścić zespół. Merciless Death przestaje istnieć. Co prawda pozostali jeszcze próbują grać dalej, ale nie powstają już nowe numery i wkrótce MD znika na dobre z polskiej sceny !!!