palcem do mózgu

uczestnik spotkania SMJ w Szczecinie przy ognisku i piwku

Jakieś trzy lata temu miałem straszną przygodę. Jechałem siódemką(*) po rondzie. Nagle z prawej nie zwracając na mnie uwagi paniusia wjechała wprost przede mnie. Czasu na reakcję nie było i wpakowałem się w jej lewe drzwi. Siedzę na krawężniku, patrzę na pogięty przód i dumam, czy niczego sobie nie złamałem. Głowa lekko obita, zdejmuję kask, macam czy nie krwawi. I prawie zemdlałem. Cały palec wszedł mi do środka!!!

Na szczęście okazało się, że to nie była pęknięta czaszka tylko złamany palec, w którym kompletnie nie miałem czucia :-)

(*) Junak M07