z Elą do przeszłości i z powrotem

Za oknem posypało na biało. Późnym wieczorem z kubkiem herbaty usiadłem przy radioodbiorniku Elizabeth. To prezent od Lewiska. Pokręciłem gałką i z kolumn popłynął utwór "Telegraph Road" Dire Straits'ów. Podróż do przeszłości...  Gdy wybrzmiał (dość brutalnie ucięty bo w radio teraz nie ma miejsca na kilkunastominutowe kawałki) niespiesznie kręciłem gałką dalej wpatrując się w strzałkę wskaźnika dostrojenia. Powolne ruchy, trochę w lewo, ciut w prawo, leciutka poprawka i jest maksymalny sygnał. Niepostrzeżenie przeniosłem się w przeszłość. Tak kiedyś godzinami wpatrywałem się w identyczny wskaźnik mojego Amatora Stereo. Na Elizabetkę nie było mnie wtedy stać. Kolejna zmiana stacji... a tu w dzienniku informacja o tym jak Rosja mąci na wschodzie Ukrainy. Ocknąłem się i z powrotem powróciłem do współczesności. 

Stało się... uszkodził się głośnik w kolumnie. Lewisek wypatrzył odpowiedni na allegro, kliknąłem, kupiłem. Wywiązała się przy okazji przemiła korespondencja ze sprzedawcą, a w niej padło takie ostrzeżenie: "Dziękuje za przelew. Głośnik jutro dobrze zapakuję jak tylko mogę i wyślę jak najszybciej. Mam nadzieję że będzie się dobrze spisywał. Tonsil i Unitra to jak choroba, raz się zacznie i cały dom będzie w tych urządzeniach."

przy Eli