B-36, strażnicy i trawnik na jezdni

PiotrC na liście Dzikiego Junaka

Pod moim blokiem wiszą wesołe znaki drogowe. W konfiguracji z taką tabliczką są dość rzadko spotykane :-) Jak wiadomo znak B-36 stanowi zakaz zatrzymywania na drodze, czyli jezdni i chodniku. Gdyby chodnik miał być dopuszczony do parkowania musi być przy znaku tabliczka "Nie dotyczy chodnika". A u nas jest akurat na odwrót. Nasz listowy ekspert prawny Młynek przedstawił jasno co i jak wynika z przepisów, które nie przewidują wskazania gdzie znak obowiązuje (tu na chodniku), a jedynie ewentualne wyłączenia.

Te skomplikowane kwestie prawne nie były znane strażnikom miejskim, którzy wsadzili za wycieraczkę auta mojej córy wezwanie na "przesłuchanie". Przyznam się bez bicia, że takie kwity z za wycieraczki zawsze wyrzucam do kosza, tak samo jak listy straszące mandatem i sądem. I nigdy jak dotąd nie zawiodłem się na swojej metodzie. Ale wtedy byłem winny, a teraz w moim odczuciu byłem czysty jak łza (właściwie to córka) więc nie mogłem sprawy zostawić samej sobie.

B-36

Uzbrojony w wiedzę na temat tego znaku dostarczoną przez Młynka pojechałem do siedziby SM. Piękny nowy budynek zasiedlony przez SM 2 tygodnie temu na warszawskim Wilanowie zwanym "Lemingradem". Podjeżdżam, szukam parkingu, a tu kiszka. Wjazd pod budynek zastawiony pachołkami. Dookoła krajobraz księżycowy placu budowy, ciemno, nieprzyjemnie. Gdzie ja zostawię Junaka? Nie myśląc wiele posuwam pomiędzy pachołkami. Przed budynkiem dziwy. Plac przed to jeden wielki trawnik. Po środku nieco podwyższony, podwyższenie otoczone drogą, czy ścieżką biegnącą w koło, obramowana krawężnikami, z ustawionymi znakami droga jednokierunkowa i zakaz wjazdu, ale pomiędzy tymi krawężnikami zamiast asfaltu też elegancka trawka. To znaczy elegancka to ona była, a teraz jest lekko rozjechana przez zdezorientowanych interesantów.

SM Wilanów

Portier przy wejściu robił dramatyczne miny mówiąc "Uciekaj pan, oni tylko na to czekają i zaraz dadzą Panu mandat!" Okazało się, że straż miejska w Warszawie urzęduje "na bogato". Pod budynkiem jest parking tyle, że nie oznaczony, a takim jak ja interesantom do głowy nie przychodzi żeby go szukać. Spytałem się sympatycznej strażniczki czy bardzo im będzie przeszkadzał mój Junak. Powiedziała, że jak Junak to może sobie stać :-)

Potem to było już z górki. Pokazałem zdjęcie znaku, razem z funkcjonariuszką wyraziliśmy zdziwienie, ona podpytała się koleżanki co za barany wtykają tam wezwania, odnotowała w komputerze, że nic im nie jestem winien i na sam koniec z namaszczeniem wypowiedziała formułkę "W tej sytuacji pouczam Pana".  Tego było za wiele i odpaliłem z uśmiechem "To ja Panią pouczę..." i wywaliłem całą Młynkową wiedzę o B-36. Zrobiło to na niej wrażenie. I na tym sprawa się zakończyła. Niewinność zwyciężyła :-)