Ciemna Strona Księżyca

Pod koniec marca korzystając z dodatnich temperatur zapowiadanych na noc urwałem się nieco wcześniej z pracy i pogoniłem w pierwszą w tym sezonie dłuższą trasę. Do Dębicy i z powrotem wyszło 550 km. W tamtą stronę za dnia przez Grójec, Radom, Ostrowiec Świętokrzyski i Mielec. W okolicach Dębicy odwiedziłem znanego wszystkim na liście Dzikiego Junaka kamrata Jóźwiga. Wpadłem zamienić dwa słowa i po dwóch godzinach zerknąłem na zegarek :-) Rozmowy o technice, historii motoryzacji, teorii działania alternatora, pomiarach napięcia i mocy, modulacji sygnałów audio i przekazywaniu sygnału za pomocą włókna żarówki... Niestety trzeba było się zbierać. Powrót nocą. Żeby nie jechać po własnych śladach poleciałem przez Sandomierz, Kozienice i Górę Kalwarię.

W trasie dogonił mnie i zatrzymał patrol policji. Okazało się, że pomykałem bez tylnej pozycji. Młody policjant był niezwykle sympatyczny. Robił to do czego są powołani - zapewniał bezpieczeństwo. Żadnego marudzenia, pouczania. Dopytywał się tylko czy jest dostęp do żarówki i czy poradzę sobie z jej wymianą. Czekali aż skończę oświetlając miejsce pracy i ostrzegając innych kierowców kogutem.

Dzięki alternatorowi od Jacka z Osiecka prądu mam tyle ile trzeba dla żarówki H4 60/55W. Długie światła oświetlają drogę na ponad pól kilometra. Jazda nocą jest czystą frajdą i oprócz "przygody" z przepaloną żarówką cała trasa minęła bez przygód.