powitanie na liście Dzikiego Junaka

Kary, KrzychDK, Janek_Z, DAKO na liście Dzikiego Junaka www.dzikijunak.org
_________________________________________
Czołem Braci Junacza,

Na liście Dzikiego jestem od tygodnia więc wypada się w końcu przedstawić. Mam na imię Grzegorz, jestem ze Skierniewic i jestem szczęśliwym (czasami) posiadaczem M10 z 1962 roku. Pierwszego Janka ujeżdżałem mając lat 18-19. Wtedy się zaraziłem, a po 25 latach choroba się odnowiła i trwa, ale nie żałuję ;) Dobra nie ględzę, do zobaczenia na Liście i mam nadzieję na trasie.

pzdrKary
_________________________________________
Witaj na Liście Młodzieńcze ;)

Masz w Skierniewicach dwóch junakowców (jeden z zacnym stażem), a za miesiąc i ja w Waszej mieścinie się pokażę - wiec będzie okazja się spotkać ;) A na Dzikowisko się Kamrat nie wybierasz? Akuratnie 15-17 maja w Skarżysku sie odbędzie.

Pozdrawiam KrzychDK
_________________________________________
Krzychu, to się po prostu pisze "podstarzały" ;)) Przy okazji witam młodszego kolegę ze Skierniewic :)
Janek Z
_________________________________________
Cześć Janku,

Równie dobrze można powiedzieć doświadczonego a to przy Junaku bezcenne.

Pozdro Kary
_________________________________________
Ten Junak, ciągle jakieś nowe doświadczenia funduje :) Nie żebym narzekał...Zawsze można sprzedać...
Janek Z
_________________________________________
Witam Kamrata!

Rzadko spotykana szczerość i trzeźwe spojrzenie jak na "nowicjusza". :-) Rozgość się. :-D

Pozdrawiam DAKO
_________________________________________
Jeden z moich przyjaciół słyszał w domu przez lata jak to jego ojciec śmigał Junaczkiem wraz ze swoim bratem, który też miał Junaka. Legenda rodzinna głosi, że "śmigali jak wariaty", więc i mój kolega postanowił sprawdzić jak to jest. W wieku około 40-ki zrobił prawko na motocykl i zakupił Junaka z 62 roku, w oryginalnym stanie i lakierze. W czasie jednej z pierwszych małych "tras" sprzęt stracił zdolność jezdną. Zakrztusił się na światłach i odmówił współpracy. A wiedział ów motocyklista, że jest w Wejherowie jest ktoś z Junakiem przejściowym - widział mnie wiele miesięcy wcześniej. W rozpaczy jął zasięgać języka u miejscowych i tak trafił do mnie. A że cała operacja trochę trwała i silnik zdążył już ostygnąć (wraz z cewką zapłonową w iskrowniku), przeto zapaliło Junaczysko od pierwszego kopa. I powstała legenda (na krótko;-), jakoby w Wejherowie był ktoś, kto spojrzeniem Junaki uzdrawia....

uzdrowiciel

Tak to było z 6 lat temu, w Wejherowie :)

A dlaczego o tym tutaj piszę? Aby pokazać, iż ludziska przypominają sobie o Junaku po wielu latach tak, jak i Ty Kamracie. I to nawet, gdy sami junaczenia wcześniej nie doświadczyli bezpośrednio!

PozDDRawiam SebKiN