lot (do) Jastrzębia

Kolejna delegacja Junakiem. Po pracy lecę do Jastrzębia. Taka pogoda i widoki, że czuję się jakbym latał :-)



Początek w pięknym słońcu, boczne drogi, drzewa okryte pierwszą zielenią, zachód Słońca, sierp Księżyca... full romantyzm.

wiosna

Następnego dnia praca do piętnastej i powrót. Wybrałem "gierkówkę". Katowice zapchane, mnóstwo dużych mobilków. Oni jadą 90-93 km/h. To moja normalna prędkość przelotowa (od momentu kiedy zastosowałem zębatkę o 22 zębach i silnik może się wolniej kręcić). Ale gdy będę jechał z tą samą prędkością co najwięksi uczestnicy ruchu będę tkwił w sznurze potworów. Ściana z przodu zasłaniająca wszystko i zęby i ślepia potwora tuż za tylnym błotnikiem. Zdecydowałem się dołożyć do pieca i poleciałem 100 km/h. Tak leciałem aż do Piotrkowa.

Podczas tankowania rzuciłem okiem na silnik. Zgroza - cały w oleju. Wyłazi prawdopodobnie w okolicy szklanek osłon popychaczy i spod śrub lewej kapy. Wytarłem biedaka, dolałem oleju i ruszyłem dalej bacznie obserwując skąd wycieka. Wyciekało i to zdrowo. Na połączeniu szklanek i osłon efekty specjalne w postaci bąbelków. Wstępna diagnoza to odma - najprawdopodobniej przestawienie tulei w kole pośrednim. Zjazd na stację. Na zdjęciu stan po przejechaniu 10 km.

uciekający olej

Korciło mnie żeby sprawdzić od razu co i jak. W tym celu trzeba ściągnąć lewą kapę i dekiel rozrządu. Jednak zanim wprowadziłem ten pomysł w życie zadzwoniłem do Tatusia. Krzych doradził żeby dać sobie spokój z rozbiórką silnika i wracać do domu (zostało głupie 140km), ale zmniejszając zdecydowanie szybkość. Trzeba się słuchać bardziej doświadczonych. Postanowiłem jednak zastosować doraźne uszczelnienie. Na wytarte szklanki poszedł silikon, na to bandaż z paska materiału i tyrytytka żeby wszystko się trzymało.

tymczasowe uszczelnienie

Prędkość zmniejszyłem do 85km/h. Zaopatrzyłem się też w ręczniki papierowe. Wyciek zmniejszył się zdecydowanie, a to co wyleciało na bieżąco wycierałem ręcznikiem :-) oczywiście nie zmniejszając prędkości. Po dwóch godzinach zamknęła się za mną brama garażu. Jutro walę na Księżyc i zaproszę najwyższy autorytet do komisji badającej przyczyny.