dzień 4: Ripna Luka

pogawędki przy śniadaniu, droga przez morze, gościny Petar, komu wody dla ochłody?

Wczoraj nie wiedzieliśmy, o której odpływają promy. Dziś postanowiliśmy być raczej kwadrans za wcześnie niż za późno. Na szczęście jeden z kursów startuje o 10:30 więc nie trzeba się zrywać z samego rana. Nie trzeba, ale można. Krzych wstał o świcie żeby podziwiać wschód słońca. Gdy obudziliśmy się miał już złożony namiot. My śpiąc pod gołym niebem byliśmy zwolnieni z tego obowiązku.

na kempingu

na kempingu

na kempingu

Śniadanie zjedliśmy w towarzystwie przesympatycznej pary polskich motocyklistów. Wracali z Czarnogóry i planowali jeszcze kilka dni spędzić w Chorwacji. Dziewczyna opowiadała, że aura ich nie rozpieszczała. Nocując gdzieś w górach wchodzili do śpiworów kompletnie ubrani, a i tak nieźle marzli.

na kempingu

Pakowanie i start do najkrótszego odcinka naszej trasy. Tym razem wszystko poszło jak z płatka i dwa razy przepływając promem znaleźliśmy się na Korculi. Tu w sierpniu mam zarezerwowany samotny dom nad zatoką, który przy tej okazji chciałbym obejrzeć. Peter wie o naszym rekonesansie. Mamy zadzwonić gdy dotrzemy do Pupnatu. Wszystko poszło zgodnie z planem. Dziesięć minut po telefonie witamy się z Peterem i jedziemy do Ripna Luki czyli zatoki Ripna. Na miejscu Peter wręcza nam butelkę wina własnej produkcji, zachęca do skorzystania z produktów z lodówki i wstawionej tam na nasz przyjazd wody. Na pytanie ile mamy zapłacić za tę noc oświadcza, że nic i mamy się dobrze bawić, a jutro klucz mamy zostawić w zamku.

Ripna Luca

Zrzucamy ciuchy i biegniemy nad wodę. Nie jest daleko - pięćdziesiąt metrów i już chlapiemy się w lazurowym morzu. Nie ma lepiej :-) Kąpiel, nurkowanie, nieudana próba lektury podjęta przez Igora zakończona słodką drzemką. W tym czasie ja układam piramidki z kamieni, Krzych podziwia widoczki - słodkie lenistwo. Po południu wyprawiamy się do miasteczka Korcula. Łazimy po mieście, oglądamy urokliwe wąskie uliczki i kończymy wizytę kolacją. Jeszcze tylko zakupy i wracamy "na bazę". Po drodze zaleca się uważanie na dziki czy też na Dzikie Junaki.

uwaga



>> dzień 5