suplement

Po naszej wyprawie na liście Dzikiego Junaka RAV zamieścił mały suplement. Przytaczam go w całości:

Witajcie,

Że tak się na liście albańsko zrobiło to chciałem Wam jedną z historyjek opowiedzieć, która się wydarzyła 2 tygodnie temu w Albanii. Niestety nie ja byłem jej bohaterem - od kilku lat nasza rodzina powiększa się dość regularnie i podróże niestety zeszły na dalszy plan.

Sprawa dotyczy mojego najlepszego przyjaciela (takiego od przedszkola) co nie mając ŻADNEGO pojęcia o mechanice jeździ po całym świecie starym Landlovelem, a ja służę za telefoniczną pomoc techniczną. Więc tym razem telefon od Kolegi - "zostawiałem auto w górach no i zostało okradzione". Szyba wybita, nie ma elektroniki, jedzenia, gotówki, lodówki, wyciągarka  już częściowo zdemontowana - ewidentnie wracając z góry wystraszył złodziei. Sprawa o tyle dziwna, że w promieniu kilkunastu km tylko jedna mała osada. Kolega wezwał policję.

Już po 30min zjawiła się kilkuosobowa grupa, a po kolejnej godzinie oddział AT i zabierają odciski palców. Komendant stwierdził (mówiąc biegle po angielsku), że wszystko się odnajdzie za 1-2 godziny, bo dla nich opinia turystów najważniejsza. Padło jedno pytanie - czy załatwiamy sprawę oficjalnie czy po ludzku. Oczywiście wybrał wariant po ludzku, bo to zaoszczędzone godziny papierkowej roboty, a i dla młodocianych sprawców (takie było podejrzenie) będzie nauczką i nie przekreśli im w przyszłości drogi do normalnego życia.

Samochód AT odwiedził osadę, zawiadomił mieszkańców, że mają 30min na odnalezienie sprawcy. Po chwili mieszkańcy przyprowadzili dwóch łebków i 99% rzeczy się znalazło (nastolatkowie zdążyli wypić jedynie jedno wino). Wymierzenie kary pozostawiono rodzicom. Pan Komendant w tym czasie oddelegował 2 szeregowych do zbierania poziomek dla turystów, aby im czas oczekiwania na rozwiązanie sprawy umilić.

Po podpisaniu protokołu, że wszystko się znalazło odprowadził jego samochód na szrot, a że było późno wezwał właściciela, załatwił używaną szybę i odprowadził kolegę do mechanika gdzie auto zostało w garażu do rana. Sam odwiózł turystów do hotelu (w hotelu 50% zniżki).

Może dla Was dziwne, że to opisuję, ale czy wyobrażacie sobie tak pozytywne zakończenie sprawy w którymkolwiek kraju UE? Inne kontakty z policją miejscową zawsze kończyły się brakiem mandatu i serdecznymi pozdrowieniami dla turystów z Polski.

Koniec bezdeta 
RAV