małe bum

Rano o 4:30 wyruszyłem w delegację do Tarnowa. Wczoraj prawie nie spałem, dziś też pobudka po czterech godzinach od przyłożenia głowy do poduszki. Czułem, że koncentracja nie ta, ale cóż było robić. W pewnym momencie jechałem za dwoma osobówkami. Naraz pierwsza z nich zaczęła hamować mimo, że żadnego skrzyżowania tam nie było (kierunek miała włączony) i w efekcie stanęła z prawej strony (skręcała w gruntówkę). Druga odbiła ku osi jezdni (z przeciwka nic nie jechało) i zamiast ominąć przeszkodę też stanęła. Ja skapowałem co się dzieje gdy pierwsza już stała. Miałem luksus wyboru, w którą z nich walnę, bo do pełnego zatrzymania zabrakło mi z pół metra. Wybrałem tę pierwszą jako nieco dalszą.

Bum, ból wybijanego kciuka, i leżę. Jakoś wyplątałem nogę przygniecioną motocyklem i próbuję postawić go na koła. Ale to drugie auto stoi i nie mam jak podejść. Macham do kierowcy żeby się zbierał, a ten gapi się i ani myśli jechać. Pierwszy wyskoczył z auta i dalej oglądać tylny zderzak swojego dwudziestokilkuletniego Mondziaka całego w zadrapaniach, strupach rdzy i wgnieceniach. Jakoś nie mógł się doszukać nowego śladu choć starał się mocno pokrzykując do mnie  "Ochu..łeś pan?" Powtarzał to przez cały czas oględzin coraz bardziej wściekły, że nic wypatrzeć nie może. Ten drugi w końcu się zebrał i ruszył. Stanął kilka metrów dalej i dalej się gapić. Żaden z nich nawet nie zająknął się i nie zapytał co z niefortunnym jeźdźcem. W między czasie postawiłem motocykl. Jedyne efekty to poprzestawiane lusterka i koło patrzące gdzie indziej niż lampa. To dało się ustawić bez rozkręcania półek. Kolumny na oko proste. Tylko lewa dłoń niespecjalnie się rusza. Na szczęście to nie prawa, bo gazem trzeba czymś kręcić. Ostatnie sto kilometrów, a po południu dwieście dziewięćdziesiąt drogi powrotnej bez sprzęgła. Tylko do startu ciągnąłem całą ręką sprzęgło. 2, 3, i 4 wachlowałem bez angażowania kontuzjowanej dłoni.

Ot dzień w drodze. Nazajurz powędrowałem do doktora. Więzadło urwało się (na szczęście nie całe) z kawałeczkiem kości. Zaproponowali gips. Ale jak z gipsem jeździć na motocyklu? Wybrałem stabilizator :-) 

male bum