prezenty mikołajkowe

Początek grudnia to świetny czas na zrobienie sobie mikołajkowego prezentu. Jedni zamawiają u Mikołaja nowy telewizor, inni parę ciepłych kapci żeby w miłym ciepełku spędzać czas przed starym telewizorem, a entuzjaści staroci na dwóch i czterech kółkach proszą o jakiś kolejny obiekt do przytulenia i pokochania.

Ostatnio Krzych sprawił sobie kampera w postaci VW LT. Widział go w różowych okularach, ale tak po prawdzie to całkiem różowe to auto nie jest. Teraz  wybiera się po bardzo dobry (tyle, że do remontu) silnik, który wg specyfikacji powinien w tym modelu tkwić, a dziwnym zrządzeniem losu nie tkwi.  Jeszcze dyfer, odbudowa punktów mocowania pociachanych przy zmianie silnika, jakieś szacher macher z wiązką elektryczną... i już będzie się można brać za rdzę, a potem za wyposażanie. Na dodatek nasz przyszły kamperowiec wyszukuje w necie filmiki, na których podobni jemu pomyleńcy czynią spowiedź życia mówiąc po latach pakowania dużych pieniędzy, że jakby wiedzieli to by nowy kupili i bezproblemowo jeździli. Myślę, że najlepiej dla Krzycha, tyle, że on jeszcze o tym nie wie, byłoby gdyby auto znienacka spłonęło (tu potrzebny byłby grom z jasnego nieba lub dyskretna pomoc kolegów), zostało ukradzione (tu potrzebny byłby ślepy złodziej lub entuzjasta złomu) lub porwane przez powódź (tu nie widzę technicznych możliwości realizacji).

Kolejny przypadek to balzaczek. Ma, lub miał, bo za nim nie dojdziesz, Junaka, HD, KTM, Ducati, Suzuki, Kawasaki, Kymko... a teraz zapragnął BMW. Skrót ten pięknie da się rozwinąć jako Balzaka Motocykl Warczący lub, co równie bliskie prawdy Będziesz Miał Wydatki. BMW R90S z 1975 roku to ówcześnie jeden z najszybszych motocykli seryjnych. Vmax 200 km/h, do setki w 4,8 sekundy, piękna linia, owiewki, bajeczny kolor... Można się zakochać? Można, a na pewno trzeba szykować kasę na wypieszczenie kolejnego pupila. Ale mina balzaczka dowodzi, że zakup sprawił mu niekłamaną frajdę. Oficjalna prezentacja odbyła się w mikołajkowy weekend na Księżycu, gdzie od razu wyprodukowanych zostało kilka części zamiennych, które zostały z powodzeniem zainstalowane w motocyklu. Ułożony został też wstępny plan dalszych działań i wymienione poglądy na zasadność położenia nowego lakieru. 

Miałem przyjemność przejechania się nowym nabytkiem. Mam zasadę, że nie jeżdżę cudzymi motocyklami. Lecz w tym przypadku nie mogłem się oprzeć propozycji balzaka. Myślę, i życzę mu tego, że będzie miał wiele frajdy.

I tak to już jest z tymi starociami, co pisze człowiek zakochany w rdzawym hobby.