Też tak macie?

Gdy chce mi się pić w środku nocy, wstaję cichutko żeby nie zbudzić żonki, i wymykam się do kuchni po szklankę wody. Gdy wieczorem nachodzi mnie głód, to nie zważając na zalecenia dietetyków, otwieram cichutko lodówkę, by nie drażnić żonki, i łapię kawałek kiełbasy. Gdy po kilkutygodniowej przerwie w jeżdżeniu motocyklem na zaokiennym termometrze słupek rtęci, czy co tam w niego wepchnięto, nieśmiało uniesie się ponad zero, a blade słonko przebije się przez chmury, cichutko wymykam się z rana z domu, żeby żoneczka nie zobaczyła, że nie biorę cywilnej kurtki, gnam do piwnicy po strój i do garażu. Się kopie, się siada i się jedzie :-) Też tak macie?

W połowie lutego poszedłem na wagary i zamiast do pracy śmignąłem do Osiecka odwiedzić warsztat Jacka, pogadać chwilę o motocyklach z nim samym i jego załogą, a potem, a jakże, na Księżyc odwiedzić Tatusia. Nie ma lepiej :-)

Na pytanie "Też tak macie?" zadane na liście Dzikiego Junaka dostałem kilka odpowiedzi, które mnie uspokoiły - nie jestem sam :-)  A oto one (uchybienia w ortografi i gramatyce są elementem klymatu listy DJ):

Kurcze, ażem się rozmarzył... Asz żem poszedł do garażu pogadać z MZtką co ze mną nie chciała gadać. Se myślę może w urodziny sprawi mi prezenta. No i? Pomieniłem cewkę i zagadała :-) Żem się przejechał alem zmarzł.
Pozdrawiam
Borgi

A oto MOTOCYKL Borgiego:

MZ

Sezon 2015 zakonczylem chwalebnie 29 grudnia, potem jakos nie bylo okazji az do prawie konca stycznia. Ale i za ktoryms razem zaliczylem wpadke nieplanowana. Niby prognozy nie byly najlepsze, ale rankiem bylo tak sympatycznie, ze nie moglem sie powstrzymac. Potem niestety zaczelo padac, a jakos tak okolo 14'tej zoczylem na monitoringu, ze sie jakos bielic zaczyna okolica. Mysle sobie: nic to, troche bialego i tak zaraz splynie, nie takie rzeczy dla nas... Ale juz godzine pozniej podjalem decyzje o szybkiej ewakuacji. I czas byl najwyzszy, bo juz w trakcie odwrotu rozpetala sie sniezyca, miasto zakorkowane, motor sie slizga przy kazdym ruszeniu, okulary z jednej strony zalepione sniegiem, a z drugiej zaparowane. Ciezko bylo ogarnac to sycko. No ale dojechalismy do dom ;) I nawet wcale nie zmarzlem, wrecz przeciwnie, gorąco bylo ;) No ale juz przedwczoraj znowu normalnie, sie odpalilo, wsiadlo i pojechalo. Tylko Junak uswiniony jak nieboskie stworzenie. Nie wiem czemu, przeciez bialo to niby czysto?
Pozdrowionka
\Jacot