Bieszczady

W pierwszym tygodniu lipca chodziliśmy z rodzinką po Bieszczadach. Piękne widoki, pogoda, cisza, spokój, żonka, córka (druga niestety nie miała urlopu) i syn, wycieczki, śniadania na tarasie, wieczory przy grach planszowych... Czy może być lepiej?

Nie zabrakło też akcentów junakowych. Po pierwsze była to okazja do przejażdżki Junakiem. Po drugie mieliśmy okazję i przyjemność gościć Kangura w trakcie jego wyprawy dookoła Polski. Odprowadziłem go kilkadziesiąt kilometrów, a przy okazji w Dukli spotkałem właściciela kupki części, które mają stać się kolejnym uratowanym od zniszczenia Junakiem. I po czwarte poznałem Arka, szczecińskiego Junakowca, który jest szczęśliwym posiadaczem Junaka przejętego od ojca. Arek uczestniczył w Kangurowej wyprawie będąc przewodnikiem po szczecińskich dróżkach, a będąc na wakacjach w Bieszczadach wpadł żeby pogadać chwilę o naszej wspólnej pasji. Czy może być lepiej?

Bieszczady

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o szczególne miejsce - Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Jadąc w Bieszczady warto nadłożyć nieco drogi, minąć Rzeszów i polecieć do Łańcuta, a stąd już tylko parę kilometrów do Markowej.



Wracając do domu upajałem się prędkością :-) Oczywiście na miarę Junaka, co przekładało się na utrzymywanie wskazówki prędkościomierza na godzinie pierwszej lub lekko w prawo od tej pozycji. Nieznającym układu licznika Junaka wyjaśniam, że jest to 90-95km/h. Ponieważ w weekend poprzedzający urlop dociekliwi policjanci dopatrzyli się, że mam niepodbity przegląd i zatrzymali mi dowód rejestracyjny (przegląd oczywiście zrobiłem, bo to żaden strach, a nawet związany jest z frajdą pogadania z pracownikami stacji diagnostycznej o starych motocyklach), więc dla bezpieczeństwa wybrałem krajową 9'tkę. Tu da się w miarę zgodnie z przepisami ciągnąć manetkę ku sobie :-) Odpowiedzialni za organizację ruchu nie szafują tu ograniczeniami prędkości. Będąc realistami w większości miejscowości ustawili ograniczenie do 70km/h wiedząc, że ustawowe 50km/h jest niezwykle trudne do uzyskania.

Na 9'tce służby szafują jednak białą farbą malując kilometrami dwie linie ciągłe i na wszelki wypadek stawiają jeszcze co kawałek znaki B-25. Znak ten zabrania kierującym pojazdami silnikowymi wyprzedzania pojazdów silnikowych wielośladowych. Na mój użytek interpretuję go jednak tak, że skoro pojazdy silnikowe mogą wyprzedzać pojazdy silnikowe jednośladowe, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby pojazd silnikowy jednośladowy wyprzedzał pojazdy silnikowe wielośladowe. Liczba śladów zgadza się. Trzyma to się kupy? Słowem wyprzedzałem wszystko co nie zdołało uciec :-)

No i naszło mnie kilka refleksji o wyprzedzaniu. Jest kilka typowych zachowań wyprzedzanych kierowców.

Automat - Auto jedzie dość wolno - wyraźnie wolniej niż inni uczestnicy ruchu, prawie nie balansuje na boki, nie reaguje na zbliżający się pojazd, nie zwalnia i nie przyspiesza. Zazwyczaj okazuje się, że kierujący pisze SMS'a lub sprawdza coś w Internecie i manewr wyprzedzania jest łatwy i bezpieczny.

Bujak - Podobnie jak w pierwszym przypadku auto jedzie dość wolno, lecz nie tak wolno i lekko balansuje na boki, nie reaguje na zbliżający się pojazd, nie zwalnia i nie przyspiesza. Zazwyczaj okazuje się, że kierujący rozmawia przez trzymany w ręku telefon. O ile rozmowa idzie gładko manewr wyprzedzania jest łatwy i bezpieczny. Jeżeli pojawia się element zdenerwowania połączony z gestykulacją drugiej ręki trzeba uważać i zachować większy odstęp.

Cudak - Istnieje jeszcze wariant łączący pierwszy i drugi przypadek. Rozmowa przez jeden telefon połączona z obsługą drugiego. Tego typu kierowców wyprzedza się bez problemu. Sami zachowują szczególną ostrożność.

Dama - Kobiety poprawiające makijaż to właściwie coś pośredniego pomiędzy powyższymi przypadkami. Wszystko zależy czy rzecz dotyczy poprawiania oczu (bliżej pierwszego wariantu) czy też ust (bliżej drugiego wariantu).

Liniowy - Ten lubi trzymać się linni namalowanej w osi jezdni. Niezależnie czy są dwa pasy ruchu, czy jeden, trzyma się środka. Zazwyczaj uwagę koncentruje na tej linii i w lustra spoziera sporadycznie. Nie ma rady. Jak największa różnica prędkości i do przodu. Na szczęście odgłos wydechu i chrzęst rozrządu zazwyczaj zmuszają "liniowego" do gwałtownego ruchu kierownicą w prawo i już jest po manewrze.

Przyspieszacz - Auto jedzie dość wolno. Zaczynasz manewr wyprzedzania i gdy znajdujesz się na wysokości przedniego słupka drzwi zaczyna lekko przyspieszać. Ty jeszcze zwiększasz prędkość (poprzez odkręcenie manetki jeżeli masz jeszcze jakiś zapas mocy lub pochylając się nad kierownicą). To samo robi wyprzedzane auto. Jeżeli twoje wysiłki powiodą się wyprzedzane auto powraca do poprzedniej prędkości i dość szybko pozostaje w tyle. Nie jestem seksistą, ale z moich obserwacji wynika, że kierującym jest w większości przypadków kobieta. Zazwyczaj młoda, prawdopodobnie świeżo upieczony kierowca. Bezwiednie stara się trzymać stada, ale jednocześnie boi się prędkości. Charakterystyczna jest pozycja za kierownicą. Fotel przysunięty blisko do kierownicy, oparcie postawione pionowo, ręce mocno ugięte w łokciach, dłonie kurczowo zaciśnięte na fajerze.

Przyspieszacz uparty - To wariant przypadku "Przyspieszacz". Auto również początkowo jedzie dość wolno. Zaczynasz manewr wyprzedzania i gdy znajdujesz się na wysokości przedniego słupka drzwi zaczyna lekko przyspieszać. Ty jeszcze zwiększasz prędkość (poprzez odkręcenie manetki jeżeli masz jeszcze jakiś zapas mocy lub pochylając się nad kierownicą). To samo robi wyprzedzane auto. Jeżeli twoje wysiłki powiodą się wyprzedzane auto nie powraca do poprzedniej prędkości tylko stara się dotknąć zderzakiem Twojej tablicy rejestracyjnej. Tu zazwyczaj kierowcą jest mężczyzna w średnim wieku, często w okularach i z dużym brzuchem. Po pewnym czasie odpuszcza. W podjęciu decyzji o zwolnieniu można mu pomóc naciskając lekko hamulec nożny. Na tyle lekko żeby nie zwolnić, ale wystarczająco, żeby zapalił się Stop, o ile oczywiście posiada się to światło. Ten myk lepiej działa w nocy niż w dzień biorąc pod uwagę moc żarówki - fabryka dawała tu 5W czego w dzień gość w okularach może nie zauważyć.

Przyspieszacz uparty zajadły - To kolejny wariant przyspieszacza. Auto również początkowo jedzie dość wolno. Zaczynasz manewr wyprzedzania i gdy znajdujesz się na wysokości przedniego słupka drzwi zaczyna lekko przyspieszać. Ty jeszcze zwiększasz prędkość (poprzez odkręcenie manetki jeżeli masz jeszcze jakiś zapas mocy lub pochylając się nad kierownicą). To samo robi wyprzedzane auto. Jeżeli twoje wysiłki powiodą się wyprzedzane auto nie powraca do poprzedniej prędkości tylko stara się zebrać w sobie i przy najbliższej okazji wyprzedzić, by po chwili zwolnić na tyle, że historia powtarza się. Zaczynasz manewr... To zazwyczaj jest ciężarówka. Na zajadłych mam sposób pozwalający zrekompensować brak mocy Junaka. Rozpędzam się trzymając się równo za budą, ani z lewej ani z prawej tak żeby nie pojawić się w lustrach. Dodatkowo pomaga tu zawirowanie powietrza za dużą bryłą. Tuż przed odbijam w lewo i ciągnę ile fabryka SFM dała. Na wysokości kabiny zbliżam się maksymalnie do "przyspieszacza zajadłego". To jest krytyczny moment. Tu jest najsilniejszy wpływ zawirowania powietrza wspomagający wyprzedzanie, a po zrównaniu się ze zderzakiem w pierś uderzy wir przeciwny, więc te dodatkowe dżule energii bardzo się przydadzą.

Zagadkowy - Zbliżasz się do auta, już składasz się do manewru wyprzedzania gdy ono zjeżdża do prawej dość zdecydowanie hamując. Dobra nasza. Odbijasz w lewo, a tu nagle obok świateł Stop pojawia się LEWY!!! kierunkowskaz i auto zawija w lewo. Gwałtownym balansem mijasz je z prawej strony. Uff, jeszcze raz się udało. Na wytłumaczenie tego przypadku mam swoją teorię. To pozostałość w genach po przodku woźnicy. Żeby skręcić w obejście musiał zarzucić w przeciwną stronę, aby złożyć w ciasnej bramie zestaw koń-furmanka. Potomek robi to samo prowadząc auto.

Pomiędzy Rzeszowem, a Warszawą spotkałem wszystkie powyższe przypadki :-)

Jeżeli macie swoje definicje nie wymienione powyżej proszę o kontakt, chętnie uzupełnię ten zestaw.