szprychowe rozważania

Na forum Dzikiego Junaka zastanawialiśmy się czy w Junaku z wózkiem muszą pękać szprychy. Czy muszą? Praktyka wskazuje, że w jednym pękają, a w drugim nie. Więc nie muszą, ale mogą :-)

Mój sąsiad miał Junaka z wózkiem i jeździł nim non stop 15 lat albo dłużej. Wyjazd rodzinny wyglądał tak, sąsiad z sąsiadką na Junaka, między nich młodszy a do wózka starszy chłopaczek. Powrót ze wsi wyglądał podobnie, z tym że w wózku obok młodego , który również nie był szczupły leżał kawał świni, worek ziemniaków, owoce , warzywa itd. Sąsiad był tęgi i tak samo jego żona, która często jeździła w wózku. Jak kupił Junaka pomalował felgi i szprychy jakąś taką dziwną szaro-srebrną farbą, gdy sprzedawał po 15 latach koła nadal tak samo wyglądały i nie widać było wymienionych szprych.

TadekS

Jednym slowem, trzeba naszego Kangura podtuczyc, a i w wozku musi zawsze pol swiniaka wozic i kupe szmelow-czesci zamiennych i wtedy problem powinien zniknac. Calosc widocznie zbyt lekka teraz, podskakuje za ostro na wertepach i od tego szprychy pekaja. No bo co by innego? Powietrze wspolczesne w oponach o wiekszej niz w latach 60 tych zawartosci CO2 (globalne ocieplenie) powoduje inne, niezgodne z norma ugiecia opon i zwieksza jakas sile lamiaco-zrywajaca szprychy?

Na serio zas ja wciaz bym stawial na geometrie zaprzegu. Podane jest w madrych ksiegach, ze ma byc taki i siaki kat nachylenia motocykla i kat zbieznosci kol motocykla z kolem wozka i tego sie trzeba trzymac. To nie jest czyjes doznane w sennych marzeniach objawienie tylko wynik z matematyki i fizyki innej tez wyliczenie. Mozna, owszem jakies male odchylki po swojemu wprowadzac ale regula jest jedna (wyjatek w Nowej Debie, skad pochodze, byla rodzina o nazwisku Regula wiec bylo wiecej tych regul, mlode, zenskie nawet calkiem, calkiem..)

Kamrat Kangur, szacun za Twoje dokonanie, pioro tez masz lekkie, czytalo sie super mimo sporej liczby literowek. (ale na smarkfonie paluchy junakokompatybilne zawsze klopoty miec beda w pisaniu) Sprobuj Kamrat sprawdzic porzadnie geometrie ramy samego motorka, a pozniej razem z wozkiem. Byc moze rowniez przesadziles z tym zawieszeniem, o ktorym wspomniales i trzeba bedzie to przerobic?

Takie moje spostrzezenia, chociaz zero praktyki w jezdzie z zaprzegiem mam. No prawie zero. Pierwszy raz jak ruszylem Junakiem z wozkiem (sprzedajacy ostrzegal, ze brutalniej trzeba gazem operowac niz w solowce) wyrabalem blotnikiem wozka w smietnik i rozbilem swiatelko (spoko WRO ono juz wtedy jakies zukowe bylo) Bylbym sie bil ze sprzedajacym o to, ze cos nie tak z geometria jest gdyby nie to, ze on wsiadl i pokazal mi jak sie jezdzi zaprzegiem. Zima, sliska miedzyblokowa waska uliczka, a on z wozkiem w gorze, poslizgiem zawracal bez problemu. Czyli dobre ustawienie i wprawa i musi byc.

Moze, jak mi na poczatku, wydawac sie moze, ze nie da sie tym jezdzic ale po jakims czasie okaze sie, ze jednak sie da? Tylko Kamrat, nie odbierz tego w ten sposob, ze pisze iz nie wiesz jak z wozkiem jezdzic. Polske objechales dookola po bezdrozach wiec wiesz na pewno. Takie tylko przy porannej kawie rozwazania moje.

Pyskaty