dzień 2: przez DDR

Jak się powiedziało A trzeba powiedzieć B. Słowem rano pakowanko, śniadanko i jesteśmy gotowi do drogi.

harz

Tu Krzych w mokrych butach...

harz

... a tu ja w jednym ciepłym :-)

harz

Muszę obalić mit o Krzychowej "sześćdziesiątce" czyli preferowanej prędkości podróżnej. Uważny obserwator, najlepiej dodatkowo znający układ budzika w Junaku spostrzeże, że na moim budziku jest jak byk 90-siątka!!!

harz

Piękna jest polska ziemia. Wyszło słonko, zrobiło się milutko :-) Gdzieś pod Krosnem Odrzańskim. Asfalt nie za bogaty, ale widoki... sam smak.

harz

Na twarzy widoczne wyraźne napięcie. Wszak to granica! Zbyt dobrze pamiętam czasy strażników, celników, paszportów i wiz żeby czuć się tu swobodnie :-(

harz

Krzych już prawie jednym kołem po tamtej stronie.

harz

Pogoda ładniusia, asfalt bez zastrzeżeń... można pomykać.

harz

Od czasu do czasu trzeba wczytać kolejną porcję informacji do białkowego GPS'a.

harz

Zbliżamy się do celu. Słonko zafundowało nam wspaniałą feerię barw...

harz

... filuternie zerkając zza drzew.

harz

Za nami 600 km dzisiejszej trasy i 280 km wczorajszej. Co prawda z mapy wynikało, że będzie krócej ale chwila nieuwagi i musieliśmy nieco nadłożyć drogi. Krzychowa mapa pochodziła z czasów gdy należało utrudniać życie szpiegom więc na mapach nanoszono drobne zmyłki.

>> dzień 3