początek 2018

Kiedy to ja ostatnio jeździłem motocyklem? W zeszłym roku. Dokładnie 31 grudnia poleciałem zrobić sobie fotkę na placu Zamkowym pod choinką, a potem śmignąłem nad Wkrę i zalew Zegrzyński. I tak zakończył się sezon motocyklowy 2017. Potem miała nastąpić przerwa.



I nastąpiła. 1 stycznia musiałem pracować. Za oknem słońce, termometr wskazuje 6 stopni, a ja przy kompie :-(

Bardzo rzadko coś mi się śni, albo raczej rano nie pamiętam co tam się w głowinie plątało nocą. Tym razem jednak budząc się pamiętam dokładnie sen. Prorok jakiś? Słoneczny dzień, siedzę na junaku, szczyt jakiegoś pagórka, przede mną dolina, zieleń, błękit nieba... Czy to nie jest efekt zimowej melancholii?

2 stycznia, za oknem gęsta mgła, termometr ledwo wysuwa słupek ponad zero, barometr oparł wskazówkę na dolnym ograniczniku... Jednak mgła to nie deszcz, a powyżej zera to nie mróz. Może by zacząć kolejny sezon? Wychodząc z domu zabieram kurtkę i czapkę, tak żeby żonka nie zorientowała się w moich maleńkich planach. Dobrze, że drogę do pracy znam na pamięć i ruch niewielki, bo przez pokrytą kropelkami mgły szybę niewiele widać. Mgła od zewnątrz, skondensowana para z oddechu od środka na szybie kasku i szkłach okularów. Nie ma co narzekać, ciepłe dni to pogoda dla dziewczynek, prawdziwi motocykliści latają i w takich warunkach.

Jak to mówił mój ulubiony bohater Kłapouchy? "Wciąż pada śnieg. I mróz bierze. Jednakże nie mieliśmy ostatnio trzęsienia ziemi." Słowem nie jest całkiem źle. "Nie dziw się jeżeli jutro spadnie porządny grad, rozszaleje się zamieć i licho wie co. To, że dziś jest ładnie, jeszcze nic nie znaczy. To jest zaledwie jakiś ślad pogody." A co powiecie na to? "Niebo spadło na ziemię... Ja sobie tak pomyślałem..." Pięknie to ujął, tak właśnie wygląda dzisiejszy poranek. Byle ostrożnie na drodze. Pamiętacie tę sentencję? "Wypadek to bardzo dziwna rzecz, nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy."

Do pracy docieram bez przygód. Po południu telefon do Krzycha:
K: Mig, mig!!!
P: Cześć, do której dziś jesteś na Księżycu?
K: Czekam! Quba składa silnik, Jakon kiwa się nad B20 jak biały miś w czasie upału. Wstawiam herbatkę :-)
P: No to za chwilę ruszam. Cześć!

Jeszcze tylko trzeba przetrzeć szybę kasku. Ktoś kiedyś radził, żeby rozprowadzić na niej trochę mydła. Ponoć wilgoć wtedy się nie osadza. Kawałek papierowego ręcznika, lekko zmoczyć, nieco mydła w płynie i przecieram wizjer. Potem do sucha drugim kawałkiem papierowego ręcznika. Wiecie, że to działa? Działa i to jak.

Prawdziwy z Puchatka przyjaciel... (to znowu Kłapouchy) i z Krzysia też (to moje). Życie jest piękne. Miło się rozpoczął sezon 2018. Co przyniesie? Czas pokaże.