zapomniane melodie

Któregoś razu zebrało się nam na liście Dzikiego Junaka na wspominki.

Był rok 1983 i lato w pełni, a ja leżałem na wyciągu przykuty do szpitalnego łóżka (2 w kolejności operacja). A że mój ojciec już od ponad 10 lat posiadał Junaka, więc za każdym razem gdy wpadał z mamą do mnie w odwiedziny wiedziałem, że to rodzice wjechali na szpitalny parking. W roku 1986 ojciec sprzedał Junaka i kupił MZ Tropik z wózkiem bocznym i do szpitala rodzice zaglądali we trójkę z babcią Józefą. MZ'ta paliła jak smok na oryginalnym gaźniku więc go ojciec wyjął i założył Pegaza co mu się z zapasów ostał (pozbawiając go wpierw uszu). Przez 15 lat MZ'ta chodziła na Pegazie i paliła benzyny tyle co Junak.

Mamuśka
Mamuśka

Mamuśka z kuzynem
Mamuśka z kuzynem

teraz jestem znacznie większy niż na tym zdjęciu ;-)
Adaho w dziecięctwie

Rodzice nad Soliną w 1975 roku
rodzice 1975

40 lat później
rodzice 2015

30 lat później ja, już jako dorosły syn, odbudowałem Junaka "na podobę" tatowego, wiśniowego M10.  Ot cała historia ;-)
Pozdrawiam Adaho


Piękna historia :-)  Ja junaka mojego ojca nasłuchiwałem na wakacjach w Kosewku nad Wkrą (lata sześćdziesiąte) i potrafiłem go wyczuć gdy był z kilometr od chaty na zakręcie koło sklepu. Rozpoznanie nie było trudne, bo po pierwsze junak, a po drugie ruch był taki, że we wtorek jechał traktor z chlebem, a w sobotę mój ojciec :-) Reszta transportu szła końmi.
PiotrC

I to są super wspomnienia. U mnie podobnie, Junaka słychać było na wsi z daleka - chociaż miał cygaro 3 częściowe. Jak tata junaka odpalił to przykładałem rękę do wylotu tłumika i bawiło mnie jak ją odbija. No i sprawdzałem poprawność spalin.  :)))
KAMYK

Zawsze w soboty w czasie wakacji leżeliśmy z dzieciakami w burcie przy szocie i zgadywaliśmy po odgłosie silnika, jaki pojazd się zbliża. Tatowego junaka najłatwiej było poznać :-))) A że droga jest pagórkowata - kto jechał na Biwaczek Mazowiecki to wie gdzie to jest - to dźwięk cygara był pięknie modulowany :-)))) Echhhh, poleżał bym tam .....
K54