dzień 8: Buchara

11 sierpnia (sobota) 300 km

Dziś chcemy zadać kłam twierdzeniu, że jesteśmy troglodytami oddającymi się od świtu do zmierzchu prymitywnej rozrywce jaką jest jazda na Junaku. Zakładamy czyste (w miarę) ciuchy i udajemy się na zwiedzanie. Na szczęście nie mamy zbyt wiele czasu więc ta niewielka dawka kultury nie powinna nam zaszkodzić. Mężnie przemierzamy centrum. Słońce praży z góry, rozgrzany asfalt emituje z dołu. Czujemy się jak w piekarniku lub opiekaczu do grzanek.

Samarkanda jest jednym z najdłużej zamieszkanych miast świata. Starożytne miasto pod nazwą Marakanda powstało w VI wieku p.n.e. jako stolica satrapii sogdyjskiej pod panowaniem perskiej dynastii Achemenidów. Cholerne dawno, nie sądzisz szanowny Czytelniku? W naszych szkołach do tak dawnych czasów nie sięga się. A może się sięgało tylko ja wtedy byłem na wagarach? O czym to ja pisałem (za Wikipedią)? A, już wiem. Powstało w VI wieku p.n.e. a potem ciągle ktoś je zdobywał, burzył, odbudowywał, doprowadzał do świetności lub w zależności od okoliczności do ruiny. Wszystko co tu stoi i cieszy oko chyba jest niewiele starsze od warszawskiej starówki. Ale fundamenty ma wiekowe.

Buchara

Jak dwóch staruszków przysiadamy na każdej wolnej ławce w cieniu.

Buchara

Buchara

Buchara

Buchara

No dosyć tego. Wołamy taksówkę i prosimy o zawiezienie do jakiegoś punktu odmiany dienieg.

Buchara

W życiu sami byśmy tam nie trafili. Od frontu oddział banku zamknięty o tej porze. Jakaś brama też zamknięta, ale poddająca się pod naporem silnego ramienia i na podwórku kantorek dokonujący wymiany. 100 $ zmienia postać z jednego papierka na dziesiątki papierków. Przez Uzbekistan mamy jeszcze około 1300 km. Trzeba za coś jeść (my), palić (junaki) i spać (wszyscy).

Buchara

Szybki skok pod prysznic, pakowanie i w najgorętszej porze dnia ruszamy. Dzisiejszy cel to Buchara. Raptem 300 km, ale biorąc pod uwagę dość późny start więcej nie urwiemy. Poza tym kolejny w miarę sensowny nocleg za Bucharą to Nukus czyli kolejne 500 km.

Buchara

Ruszamy z prawie pustymi zbiornikami. W okolicach Samarkandy koniecznie musimy się zaprawić. Nie chodzi oczywiście o to co Krzych robi na poniższej fotce, tylko po rosyjsku znaczy to tankowanie. Jakie te języki podobne. U nas zaprawianie też oznacza tankowanie. Tak czy tak chodzi o topliwo.

Krzych pije zimną wodę. Flaszka zawinięta w skarpetki wisi przytroczona do sakwy. Skarpetki nasącza się wodą. Ta odparowując chłodzi wodę do bardzo przyjemnej temperatury.

Buchara

Czas na drobne przyjemności. Na popołudniową przerwę będziemy mieli arbuza.

Buchara

Zazwyczaj staram się znajdować "romantyczne" miejsca na postoje i biwaczki. Tu się nie dało. Brak lasków, zbiorników wody, czy choćby kęp drzew. Jedynie przy drodze czasami rosną niewielkie drzewka, z których tym razem skorzystaliśmy. Trzeba się cieszyć tym co się ma. Jutro takich drzew próżno będzie szukać.

Buchara

Czy coś jedliśmy oprócz arbuza? Nie pamiętam, ale komu by się chciało jeść w taki upał. Arbuz został zjedzony w połowie. Znalazłem chętną na drugą połowę. To krowina zaparkowana w cieniu drzew. Jej właściciel przywiązał ją w miejscu gdzie miała pod dostatkiem piachu gdyby jej przyszła ochota pogrzebać sobie racicą. Trawy nie było, ale pewnie tenże właściciel wyszedł z założenia, że w taki upał krowie nie będzie się chciało jeść. Jednak upał nie powstrzymał jej przed zjedzeniem połowy arbuza. Mlaskała ze smakiem i minę miała bardzo zadowoloną.

Buchara

Buchara

Krzych sprawdził masło w swoim junaku. Mimo widocznych drobnych wycieków w zbiorniku było jeszcze sporo. 

Buchara

Z mojego nie wycieka. Krzych "złośliwie" mówi, że wycieka jak z każdego tylko co postój go wycieram. Ale to nie prawda. Wycieram tylko raz na dobę. Nie wycieka, ale trochę przepala i w efekcie obaj dolewamy w miarę po równo.

Buchara

Było tak gorąco, że z drogi niewiele pamiętam. Pewnie większość trasy drzemałem. Zresztą nie za bardzo było co oglądać po drodze. Jednostajny płaski krajobraz. Wąski pas zieleni wzdłóż drogi. To efekt sztucznego nawadniania. Poza tym pasem sucha ziemia. Do Buchary dotarliśmy tuż przed zachodem słońca. Kolejna noc w hotelu. Biwakować nie ma gdzie. Hotele ani drogie ani tanie. W Samarkandzie i Bucharze w tej samej cenie 40$ za dwie osoby. Można przeżyć, choć biwaczki są przyjemniejsze i tańsze :-)

Buchara

Dzień kończymy krótkim spacerem.

Buchara

Czas do łóżek. Motocykle zostają pod czujnym okiem recepcjonisty. Nazajutrz ledwo dał się dobudzić.

Buchara


<<dzień 7  dzień 9>>