się lata na koniec lata

Sprawy zawodowe wiodą mnie do Częstochowy. Szybka kalkulacja. Spotkanie zaczyna się o 10. Droga prosta. Pogoda znakomita. 220 km to 3 godziny jazdy z jednym tankowaniem. Można startować z rana. Na wszelki wypadek zarządzam pobudkę o 5:00. Żoneczka jeszcze smacznie śpi. Spodnie garniturowe, koszulę i buty spakowałem poprzedniego dnia więc nie muszę się tłuc po pokoju. Gorąca herbata, mała kanapeczka, golenie, prysznic i o 5:30 jestem gotów. Brama garażowa otwiera się o 5:45. Mam sporą rezerwę na nieprzewidziane wypadki. Gdyby coś się stało z motocyklem jest nawet czas na jakiś niewielki serwis. W razie większej awarii zdążę znaleźć miejsce do przechowania junaka i złapać okazję.

Startuję przed wschodem słońca. To widomy znak końca lata. Piękny wschód zastaje mnie już za Jankami. Prosta droga, ciepło, niezbyt duży ruch, niebieskie niebo, silnik pracuje równiutko, na liczniku stabilne 90 km/h... można się wygodnie rozsiąść i oddać rozmyślaniom.

Kiedyś Krzych podrzucił myśl podjęcia próby przejechania w ciągu jednej doby 1000 mil. 1000 km już nam się udało, ale to samo w milach byłoby niezłym wyzwaniem. Marzycieli jest więcej. Powstała dla nich nawet organizacja certyfikująca takie wyczyny. Jest to Iron Butt Association co na nasze przekłada się mniej więcej jako Stowarzyszenie Żelaznego Tyłka. Rejestrują trasy i przyznają odznaki poświadczające te dokonania w wielu kategoriach.

Przykładowo: 1000 mil w mniej niż 24 godziny, 1500 mil w mniej niż 36 godzin, 1500 mil w mniej niż 24 godziny, co najmniej 50 parków narodowych w co najmniej 25 stanach USA / CANADA, Great Lakes Series (Lake Michigan 1000, Lake Huron 1000, Lake Superior 1000 i więcej)

A gdyby tak przenieść ten pomysł na nasz polski i weteraniarski grunt? Dla junaków i innych staruszków 1000 mil to sporo. Może zamiast mil wprowadzić kilometry? Zamiast parków narodowych w co najmniej 25 stanach odwiedzać parki i rezerwaty w województwach? Great Lakes Series mogłoby zastąpić okrążenie Polski, całe wybrzeże Bałtyku, okrążenie Tatr i temu podobne lokalne atrakcje? Może tylko dla porównywalności osiągnięć wprowadzić kategorię 1600 km w mniej niż 24 godziny, co odpowiadałoby 1000 milom?

Ani się obejrzałem, a już Częstochowa. Jest dopiero 9, więc wbijam na kawkę. Zaraz zaraz, 220 km w 3 godziny (w tym z kwadrans tankowanie i dolewka oleju) to daje średnią prędkość  73 km/h. Gdyby odliczyć czas tankowania wyszłoby równe 80 km/h. Oczywiście co jakiś czas trzeba tankować, ale można robić to co 300-350 km. Czyli zgrubnie licząc 1600 km w ciągu doby jest całkiem realne. Tylko czy tyłek to wytrzyma? A junak?

Powrót z wiatrem był jeszcze szybszy :-)

Będą chętni do zdobywania odznaki "żelaznego tyłka"? Robimy znaczki?