dzień 2: Krzyżowa

Rano na śniadanko jajka od kur hodowanych przez Marcina, który jest entuzjastą tych zwierząt. Twierdzi, że roboty przy nich praktycznie nie ma za to walory świeżych jaj doceniają wszyscy. Pychota!!! Krótka rozgrzewka (80 km) i ląduję na spotkaniu w Strzelcach Opolskich. Miało być krótko i liczyłem, że dotrę na nocleg do Wodza do Zakopanego. Dla tych, którzy nie znają grupy motocyklowej Dziki Junak informacja: Wódz to jeden z ojców założycieli grupy, człek nad wyraz sympatyczny, z olbrzymim doświadczeniem w sprawach Junaka, ciekawymi poglądami na życie, otaczający się starociami, posiadacz Mikrusa i willi "Stokrotka" z 1900 roku. Słowem nie można nie odwiedzić go jadąc przez Zakopane. Niestety spotkanie skończyło się o siedemnastej i do Wodza dziś już nie pojadę.

Jeden telefon, serdeczne zaproszenie i jadę do Oli i Marcina do Krzyżowej. To osoby, których działalność jest znakomitym tematem na osobną opowieść. Od kilkunastu lat postanowili nieść kaganek oświaty w lud. Założyli w Koszarawie szkołę podstawową. Poziom jak w dużym mieście w szkole społecznej, dostęp dla wszystkich bez opłat. Jak oni to robią? Po tych kilkunastu latach prowadzą kilka szkód podstawowych, gimnazja i liceum. Zatrudniają pięćdziesięciu nauczycieli, uczniowie walą drzwiami i oknami, a oni pełni energii i entuzjazmu snują kolejne nierealne plany, które za jakiś czas zrealizują :-)

Motocykl spakowany do drogi na podwórku u Oli i Marcina.

w Krzyżowej

>> dzień 3