Gråsten

Trzy i pół dnia, 2150 kilometrów, 10 godzin snu, słowem kolejna lekko zwariowana eskapada na zlot oldtimerów w duńskim Gråsten z Krzychem i Kosmą. Trudno to nawet opisać - tak wiele i szybko się wydarzało. Krzysztof przygotował fotorelację, z której pozwoliłem sobie zamieścić kilka zdjęć i opisów. Ja upajałem się jazdą i nawet nie pomyślałem o wyciągnięciu aparatu.

czwartek:
wyjazd z Krzychem po robocie, "po drodze" odwiedzenie Tucholi, 3 godziny arcyciekawych opowieści Styby, kolacja u Brzozy w Białośliwiu, walimy się do wyrek o 2 (to już piątek)

start z Księżyca

(fot. K54) Po cichutku jakby ustalił się zwyczaj rozpoczynania wielu Junakowych przygód na Księżycu, tym razem Grasten 2013 i jak zwykle ostatnio - deszczowo :-(

radość z naprawionego motocykla

(fot. K54) Taką radością tryska PiotrC po uzdatnieniu płytki przerywacza :-)))) A za nami dopiero 18 km !

piątek:
wstajemy przed 6, start, wspólna droga do Wałcza, spotkanie z Kosmą, kierunek zachód, w Szczecinie pod knajpą spotkanie z gościem który zajechał z fasonem przecudownej urody Syreną R-20 (w popielniczce plik setek z Waryńskim na łapówki, w koszyczku pod szybą Klubowe i Polpularne, w kole zapasowym nieotwierany Mixol i Hipol), po drodze, już w Niemczech, poszukiwanie kompresji w moim Junaku (schowała się pod deklem zaworu wydechowego) i iskry w iskrowniku (luz płytki względem osi i przypadkowe ustawianie zapłonu w dość szerokim zakresie kątów), śpiewak operowy z Polski spotkany na stacji w Niemczech wspominający młodzieńcze spotkania z Junakiem, w piątek wieczorem meldujemy się na miejscu, Otylia i Krzych podejmują nas kolacją w przyczepie, a Andrzej "Picolo" przygarnia do namiotu

Syrena R-20

(fot. K54) Na widok naszych Junaczków pojawił się jak na zamówienie właściciel prześlicznie odszykowanej R-20 :-)))

obiad w drodze

(fot. K54) Po "drugiej" stronie PiotrC zaprosił nas na obiadek do małej restauracyjki. Miło, smacznie...

sobota:
w strugach deszczu podziwianie pojazdów, ogłoszenie przez megafony, że gość z Polski poszukuje wiertarki, docieranie zaworu przez Kosmę, wspaniała atmosfera stworzona przez Wikingów, baaardzo ciekawe rozmowy z Andrzejem Picolo, wymiana szpilki w moim Junaku, udrażnianie kranika w Junaku Andrzeja, ok 17 wyjazd, circa 250km w deszczu, reszta po wilgotnym lub suchym, pozamykane stacje benzynowe w Niemczech, a jeżeli otwarte to działa tylko kasa przez "pancerne" okienko i wejść do środka nie można, pootwierane stacje w Polsce (to już nad ranem w niedzielę), w środku ciepło, sucho i moc towarów, mega kałuże w Szczecinie - studzienka wystająca ok. 5 centymetrów nad poziom asfaltu spełnia podwójną rolę: gnie felgi i przecina opony (niezależnie od pogody) plus powstrzymuje spływ wody do kanalizacji (podczas deszczu), zalany iskrownik (pomogło wytarcie kabla wysokiego napięcia, tylko skąd wytrzasnąć coś suchego do wytarcia?)

naprawa iskrownika

(fot. K54) Podstawowy materiał do "drogowej" naprawy iskrownika, czyli poksipol :-)))

Wiking, ja, Picolo

(fot. K54) Jak widać stroje odpowiednie do aury - głowa sucha, ubranko odpowiednie :-)

gniazdo "cobr"

(fot. K54) Gniazdko Cobry w całej okazałości

Kosma przy robocie

(fot. K54) Kibicujemy i doradzamy

szukam szpilki

(fot. K54) PiotrC pozazdrościł Kosmie dłubaninki i zdecydowanie powziął decyzję. Wymieniam urwaną szpilkę ! W tym celu zdjął kanapę i poszperał w "magazynku" ...

niedziela:
na 4:40 rano u Janka w Morzyczynie (czekali na nas z żoną całą noc paląc w kominku żebyśmy mogli wysuszyć ciuchy!!!), pierwsze śniadanie, nocne Polaków rozmowy, 3-4 godziny snu, prysznic, drugie śniadanie, poranne Polaków rozmowy, ok 10 start, odwiedziny u mamy Kosmy, piękne boczne drogi, pożegnanie z Kosmą, odwiedziny u Ani i Brzozy, obiadek, rozmowy z Basią (bardzo elokwentne potomstwo Brzozów), Brzoza odprowadził nas kawałek, wspaniałe widoki z trasy Nakło-Dąbrowa Biskupia, po drodze miejscowości o nazwach pokazujących brak wiary w siebie mieszkańców: Samoklęski, Pechowo, Tupadły, Ujma Duża i na 23:59 w domu.

u Janka

(fot. K54) Wspólna fota z Kochanymi Gospodarzami i ... na nas czas :-) Do Zo Na Zlocie czerwcowym!

spokojne popołudnie w Polsce

(fot. K54) Gdzieś w Polsce uśmiechnęło się wreszcie do nas słoneczko :-) Niestety, tą razą "niedźwiedziego mięsa" było nieco w przesadzie

Niby tylko trzy dni z małym haczykiem, a czuję się jak po jakiejś długiej wyprawie :-)))

Graasten - wyjazd