długie jesienne wieczory

Junak to znakomita rozrywka... na długie jesienne wieczory. W listopadowe popołudnie ruszam w delegację na Śląsk. Jadę moją ulubioną 728'ką przez Końskie, skręcam na Przedbórz, a stamtąd niedaleko do Włoszczowej. Przypominam sobie o zaproszeniu na ucztę dla oka i ducha "weteraniarza". Jeden telefon, serdeczne potwierdzenie zaproszenia i po pół godzinie zahaczam o Włoszczowę. W garażu u "zakręconego" Grzegorza dojrzewa do nowego życia Fiat Topolino. Fiacior nie jest jedyną atrakcją - Junak, AWO Simson, Komar sztywniak, ze dwa wózki do Junaka, jakieś silniki, koła... słowem raj w podziemiach. Pooglądaliśmy, pogadaliśmy, herbatkę wypiliśmy, zrobiła się ósma i czas było ruszać. Do Jastrzębia Zdroju jeszcze 180 kilometrów.  Ciemna noc, dość ciepło (w każdym razie na plusie), sucho, boczne drogi, pusto... Gnam ciesząc się jasnym światłem zasilanym z dynama. Pusto więc zapalam długie - 65 Wat z żarówki H4 oświetla drogę na dobre 500 metrów. Przed dwudziestą trzecią meta.

Praca do szesnastej. W między czasie nadszedł deszcz. Ubieram się w podwójną warstwę bielizny termicznej, wciągam przeciwdeszczówkę, nieco przecieram kanapę z wody, kopię, palę, siadam i jadę. Do domu 360 kilometrów. Zapowiada się długi jesienny wieczór. Ujechałem kilometr i nagle na światłach głucha cisza. Zgasł i zapalić nie chce. Spycham motocykl na pobocze, kopię bez gazu, z gazem małym, dużym gazem i zdaję sobie sprawę, że bez interwencji tym razem nie odpalę. Obok drogi stoi jakiś magazyn. Ma wystający nieco dach. Wpycham Junaka pod tę iluzoryczną osłonę i pochylam się nad iskrownikiem. Na pierwszy i drugi rzut oka jest ok. Wycieram kabel wysokiego napięcia, który zamókł przez cały dzień. Może to coś pomoże? Nie pomogło. Sprawdzam świecę. Sucha mino wielokrotnego obracania wałem. To jakiś trop. Odkręcam odstojnik i komorę pływakową. Znajduję tam parę kropel wody. Jeszcze więcej wody znajduje drogę wprost z rynny za kołnierz. Okap dachu jest za wąski żebym zmieścił się pod nim wraz z motocyklem. Przed dalszymi poszukiwaniami przyczyn problemów powstrzymuje mnie zapadający zmrok.  Poskładałem wszystko i próba. Pali :-)  Nazajutrz, już na spokojnie u Krzycha na Księżycu, po rozebraniu gaziora okazało się, że pływak blokowany był przez wygiętą komorę.

Po siedemnastej ruszam. Tym razem jadę najkrótszą drogą czyli "gierkówką". Ciemno, deszcz, woda podnoszona z jezdni przez samochody, nawet silne światła nie "dolatują" do asfaltu. Jedzie się dosłownie w nicość. Lubię takie dłuuugie jesienne wieczory. Też tak macie?

Junak czeka pod dachem w czasie kiedy ja rozgrzewam się żurkiem i herbatą.

długie jesienne wieczory