z wizytą u Wulkana

W Rzeszowie dymi i grzmi niczym z czeluści wulkanu Junak Wulkana. Kto to jest Wulkan nie trzeba tłumaczyć entuzjastom Junaka. Niewtajemniczonym niech wystarczy informacja, że jest to zakręcony gość opętany manią wyduszenia z Junaka mocy i momentu. A, że talent i cierpliwość w tym zakresie ma niesamowitą ma też efekty. Wiadomość z ostatniej chwili: 100mil na godzinę!!!

Dziś na liście DJ ukazał się taki mail:
Wg mnie (pisze Damian) kluczem do sukcesu u Wulkana oprócz, jakby nie było lat praktyki i ogromnej pracy jest zbudowanie maszyny do budowy przepływów oraz posiadanie w Rzeszowie hamowni podwoziowej, oraz co chyba najważniejsze umiejętność "czytania" informacji płynących z tych urządzeń. To, że Wulkan ma nosa i wie w którym kierunku iść jest niezaprzeczalne i bez tego nie było by tego co ma, jednak finalne "konie" wychodzą po strojeniu. Dzięki temu, że można obserwować strojenie (co też Wulkan umie) można wyciągać wnioski i iść o krok dalej...... Myślę, że też niebagatelne znaczenie ma kontakt ze światem żużla czyli z ludźmi dla których chlebem powszednim jest wyciąganie kucy z silników i strojenie pod tor. Bez tego się ciężko rozwijać. Generalnie Wulkana można nazwać prawdziwym inżynierem który trafił w odpowiednie miejsce i czas a ponadto teoria zaczyna mu się baaaardzo z praktyką pokrywać.......a może to Wulkan tworzy teorię ?

Niedawno poprosiłem Wulkana o konsultacje i pomoc przy budowie silnika dedykowanego na długie trasy. Oto jak opisał wizję takiego silnika (mam nadzieję, że wybaczy mi naruszenie jego praw autorskich):
Dla mnie silnik dla obieżyświata mógłby wyglądać tak: pojemność 500 a nawet lepiej 600ccm, sprężony do okolo 7,5:1 z możliwością spalania najpodlejszej nawet benzynki, z odpowiednimi czasami rozrządu dającymi mocny moment od dołu z realną prędkością maks ok 125km/h i stała prędkością przelotowa rzędu 110km/h. Silnik niewysilony na nowym wale korbowym i porządnych podzespołach. Długowieczny i potężny chociaż łatwy do odpalania i ze spalaniem na trasie przy średniej 90km/h w okolicach 4,3-4,5l/100km. Moment  obrotowy zniewalający.

Po koniec listopada wybrałem się wraz z Krzychem do Rzeszowa, aby pogadać o szczegółach i skorzystać z zaproszenia przejechania się legendarnym motocyklem. Pogoda jak na końcówkę sezonu znakomita. Droga "tam" w promieniach słońca, obiad na rynku w Sandomierzu, widoki jesiennych krajobrazów... nie ma lepiej. Powrót nocą w promieniach Księżyca, lasy, lekka mgiełka, zając trafiony przez Krzycha, dzik, duży pies lub kobieta w futrze na drodze, wycięte zęby iskrownika... nie ma lepiej :-)

Krzych przytomnie dokumentował naszą wyprawę i w jego galerii można zobaczyć jak to było.

trasa - około 640 km

trasa do Wulkana
knajpka na rynku z Sandomierzu

w knajpce w Sandomierzu

w łoboorce u Wulkana (od lewej: Wulkan, ja i Krzych)

w łoboorce u Wulkana

emocje sięgają zenitu - siedzę na 600'tce Wulkana i za chwilę zobaczę co może Junak

na Junaku Wulkana