dzień -1: przed wyjazdem

O jedenastej w nocy wróciłem do domu. Znajoma złamała nogę i trzeba było jej pomóc. Teraz byłby czas zebrać jakieś szmaty do wora, coś ze sprzętu biwakowego... czego się zapomni kupi się po drodze. Jutro z rana trzeba wpaść na tradycyjną odprawę na Księżyc, potem do roboty, wyrwać się tak wcześnie jak się da i w drogę. Planowany postój w Korbielowie. W sobotę daleka Austria, niedziela nad morzem w okolicach Wenecji i w poniedziałek Rzym. Łatwo trafić bo ponoć wszystkie drogi tam prowadzą. We wtorek dolatuje familia i zaczynamy część rodzinno-wakacyjną imprezy. W piątek witamy silną grupę Dzików, sobota na eksplorację pola bitwy, niedziela obchody rocznicowe, poniedziałek noc na promie... A jak będzie czas pokaże :-) A może do Odessy? Nie ma ryzyka nie ma zabawy :-)  A jak nie Odessa to może Tirana?  Tyle możliwości. Sam smak motocyklizmu.

>> dzień  1