dzień 3: Lido di Pomposa Comarcchio

szaro i zimno, ciepłe powietrze, ciepłe przyjęcie, moczę nogi w Adriatyku, trzech muszkieterów

Poranek deszczowy. Zwijam ociekajace graty do worow i w droge. Do konca gor zimno i ponuro. Widoczkow niewiele bo mgla i krople na szybie ograniczaja widocznosc. 

nocleg wśród niedźwiedzi
nocleg wśród niedźwiedzi

We Wloszech opuszczam autostrade i wale drogami SS. 23 stopnie i calkiem milo. Na parkigu przy staci paliwowej kolo Wenecji zagaduja mnie polscy TIR'owcy. Maja obowiazkowa przerwe w niedziele. Po chwili jestesmy wszyscy na ty. Do garnka trafia kura, ziemniaki sie obieraja, z zamrazarki wylaniaja sie kotlety, ze sloikow swojskie ogorki... Po czterech godzinach wspanialych opowiesci o zyciu w drodze i z pelnym zoladkiem ruszam w dalsza droge. Nie ma lepiej :-)  Z drogi SS14 odbijam w bok ku morzu i laduje na kempingu "I Tre Moschettieri". Wszystko sie zgadza. Oni na koniach i ja prawie na rumaku, u nich jeden za wszystkich i wszyscy za jednego i tak samo z nami kierowcami, o czym zaswiadczyli TIR'owcy. Pustawy kemping, plaza, czysto, milo... choc w lesie tez sie niezle spalo. 

jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
jeden za wszystkich, wszyscy za jednego - na kempingowej plaży 

moczę nogi w Adriatyku
moczę nogi w Adriatyku...

z optymizmem patrzę w przyszłość
... i z optymizmem patrzę w przyszłość

nocleg bez niedźwiedzi
nocleg bez niedźwiedzi

>> dni 4, 5 i 6