u nas to rodzinne

W sobotę zadzwonił mój najmłodszy brat Igor i zaproponował staremu bratu (tak na oko to jestem dwa razy starszy) przejażdżkę motocyklami (tak na oko to mój Junak jest dwa razy starszy od jego Kawasaki Zephyra). Na miejsce zbiórki wyznaczamy kolegiatę w Tumie. Dla zapalonych szaradzistów podaję, że kolegiata jest 10,94 razy starsza niż my dwaj razem wzięci :-) 

Do Tumu mam 150km. Na wszelki wypadek daję sobie 2,5 godziny na dotarcie do celu. Słońce przebija się przez chmury, rześkie powietrze, piękne widoki pradoliny Waszawsko-Berlińskiej, pustka na drodze...  nie ma lepiej.

rodzinne śmiganie

w kierunku Łęczyczy

Parę minut przed ósmą spotykamy się przed kolegiatą.

rodzinne śmiganie

Jako grzeczni chłopcy wycieczkę zaczynamy od mszy świętej. Było warto. Tamtejszy proboszcz dostarcza wiernym strawy duchowej okraszonej zabawnymi lapsusami. Zaczął od informowania parafian, że w sierpniu odbędzie się kanonizacja Najświętszej Marii Panny. Grzmiał od ołtarza, że kanonizacja to, kanonizacja tamto...   Tych, który nie przeszli podstawowego przeszkolenia w zakresie wiary katolickiej (choćby przed pierwszą komunią) informuję, że NMP kanonizacji nie potrzebuje, bo jak sama nazwa wskazuje jest święta, co zresztą ogłosił w Kościele katolickim 8 grudnia 1854 roku bł. Pius IX jako dogmat wiary. W końcu okazało się, że proboszczowi chodziło o koronację i to nie NMP, a jej wizerunku. Podczas modlitwy wiernych nawoływał z kolei do walki o pokój wszelkimi podstępnymi metodami.  Z rozwinięcia tej myśli wykoncypowaliśmy, że chodziło o dostępne metody. Czyli wiele nie naknocił, wszak te podstępne też są dostępne :-)

kolegiata w Tumie

Po mszy i zwiedzeniu kolegiaty startujemy. W Łęczycy zaintrygowało nas ogłoszenie. Ciekawe czy handlują razem z lokatorami?

rodzinne śmiganie

Jedziemy pięknymi wąskimi dróżkami przez sięgające po horyzont mazowieckie pola. Dwa klasyczne motocykle, 90km/h, słonko, wiaterek... sam smak motocyklizmu. Pod sklepem pijemy kefir i rozmawiamy z lokalesami. "Panie mój wujek ormowiec miał Junaka. Tym można było pole orać."  Pani sklepowa uśmiechając się stwierdziła, że jeżdżenie motocyklem musi być u nas rodzinne :-)

braterskie pozdrowienie

Braterskie pozdrowienie.

Igor

Pod Sochaczewem ostatnia fotka. Igor odpala w kierunku Łowicza gdzie umówił się z kumplami na dalszą przejażdżkę. Ja jadę do Warszawy.

bracia

Dzięki Igorze za pomysł i wspólną trasę!!!

trasa