Nowa Sucha

Tatuś (*) zarządził i stało się. Kolejny biwak Mazowiecki odbył się w skansenie w Nowej Suchej. Od piątku do niedzieli płonęło ognisko. W jego świetle połyskiwały chromy i nienaganne lakiery Junaków, pokryte rosą namioty i twarze rozgrzane... żarem i dyskusjami o Junakach. Czy może być lepiej?  Nie ma lepiej :-)

Ja niestety dotarłem dopiero w sobotni wieczór. Puste drogi, kawałeczek autostrady wokół Mińska Mazowieckiego, 78km w równo godzinę. Jak zawsze nocą cieszyłem się obserwując drogę w jasnym świetle reflektora.
silne światlo

Niedzielny poranek. Wszyscy grzejemy się przy ognisku.
Franek i Krzych

Paweł, Mineralny, Grzegorz

W nocy i nad ranem chyba w ogóle nie było temperatury, ale rano gdy wyszło słonko szybko zrobiło się ciepło.
Grzegorz i Słońce

Grzegorz i koń

Krzych

Frankowe sprzęty.
Frankowy sprzęt

Od lewej: Franek, DaKar, ja, Krzych czyli Tatuś, Mineralny, Paweł, Grzegorz
rodzinna fotka

droga powrotna

A tak imprezę podsumował główny animator:
"Witka.
Melduję się z domu, wreszcie, po dopełnieniu obowiązków rodzinnych. Powrót w doborowym Towarzystwie - PiotrC, Grzesiu, Pawełek, DaKarek, Franek, Mineralny :-)))) Kamraci po kolei odbijali w swoje strony, a na Księżycu lądowalim z PiotrCusiem ...Się kopie się pali się siada się jadzie ....Się działo - jeszcze w piątek nocką dojechał Muzyk, w sobotę wpadli w odwiedziny Lemis z Bratem :-) Ognicho płonęło bez przerwy, deszczu w sobotę z rana minimalnie, reszta słońce i rozgwieżdżone niebo ...Dzięki Kamraty ze na prawdę piękny słoneczny Biwak :-)))
Pozdr K54"

(*) Kilka lat temu będąc w jakiejś trasie wpadliśmy z Krzychem na obiad. Gdy przyszło do płacenia pani kelnerka spytała komu wręczyć rachunek. Rzuciłem obojętnym głosem "Tatuś płaci". Od tego czasu czasami nazywamy Krzycha Tatusiem.  Jakiś czas po tym w kolejnej trasie większą grupą tankowaliśmy na cepeenie. Coś komentując ktoś rzucił Tatuś to. Ktoś odpowiedział Tatus tamto. Pani w kasie zapytała Krzycha "Przepraszam czy to wszystko Pańskie dzieci?" I tak jeździmy z Tatusiem.