pomysł vs realizacja

A może znowu nad morze? A jak się pomyślało A to może Albania? Ale kiedy? Ale z kim (jeden wariat już się wstępnie deklarował)? A ile czasu? A jakie atrakcje? A kto mi powie, że nie zaczyna się od A? Do niedawna planowaliśmy, a teraz wróciliśmy syci wrażeń.

plany 2015 - Albania 

Część 1: z domu do Albanii


Część 2: Bułgaria, Rumunia


Część 3: Powrót


Wstępnie szacowaliśmy dystans na pięć tysięcy kilometrów. W praktyce pokonaliśmy około pięciu tysięcy dwustu kilometrów. Jeżeli ktoś planuje taką, lub podobną trasę, powinien przed wyjazdem śmignąć kilka tysięcy żeby zredukować prawdopodobieństwo awarii motocykla do rozsądnego minimum. Dlatego termin wyprawy nie może wypadać na samym początku sezonu (w zimie zazwyczaj grzebie się przy motocyklu). Z drugiej strony w lipcu lub sierpniu może być za gorąco. Pozostaje zatem maj, czerwiec lub wrzesień i październik. Osobiście preferuję przełom maja i czerwca. W południowych krajach zieleń jest jeszcze zielona, temperatury dla białych ludzi, mało turystów, słowem tak jak lubię. Ostatecznie ruszyliśmy rankiem dwudziestego czerwca, a wróciliśmy po południu trzeciego lipca.

W wyprawie wzięli udział (w kolejności urodzenia): Krzych na Junaku M10 rocznik 1961, ja na Junaku M10 rocznik 1964 i Igor na Kawsaki Zephyr rocznik 1991.

Motocykli nie zdążyliśmy przejrzeć rzetelnie przed wyjazdem (Igor nawet nie miał takiej potrzeby), ale w miarę rzetelne bieżące serwisowanie plus intensywnie spędzony początek sezonu pozwoliły nabrać pewności, że pojazdy dadzą radę. I tak się stało. W Krzycha Junaku pękła dwukrotnie szpilka mocowania silnika, wymienił po drodze łańcuch (oczywiście mamy w sakwach po jednej sztuce zapasu), który najprawdopodobniej był przyczyną pękania szpilek (nierównomiernie powyciągany szarpał silnikiem), musiał pokombinować z przełącznikiem świateł i dolał w sumie półtora literka olejku. Ja zmieniłem rurkę rozpylacza w gaźniku, skręciłem rozłażący się tłumik, wzmocniłem mocowanie komory gaźnika trytrytkami i dolałem ćwierć litra oleju. Igor jako najmłodszy (wiekiem swoim i motocykla) miał najmniej zajęć technicznych. Uzupełnił zagubioną śrubę mocującą stelaż kufrów, walczył z przełącznikiem w stopce blokującym zapłon i codziennie smarował łańcuch.

Ile zajmie wyprawa? Minimum tydzień, ale lepiej dziesięć dni - dwa tygodnie. W rzeczywistości zajęło to trzynaście dni. Kąpiel w dwóch morzach (pluskaliśmy się aż miło), chwila zadumy w Medziugorie (przejechaliśmy obok), rzut oka na Dubrownik (tylko z perspektywy szosy), łyk egzotyki w Albanii (to się sprawdziło), ślady starożytnej kultury w Bułgarii (Bułgarię mijaliśmy jak najszybciej), dziki biwak nad Morzem Czarnym (to się udało), próba nawiązania kontaktu z lokalesami gdzieś w Rumunii (w niewielkim stopniu na ile pozwalał czas udało się) ...

Poniżej luźny szkic, nic wykutego w marmurze. Etapy można dzielić, łączyć, zmieniać. Część trasy lekko pokrywa się z wyprawą Tamary i Głazia do bułgarskiego bastionu komunizmu. Może skorzystać z niektórych ich pomysłów?

Księżyc >> Zakopane u Woda (jeżeli się zgodzi) >> Harkany (Węgry) >> Medziugorie (Bośnia i Hercegowina) >> wyspa Korcula lub gdzieś w okolicach Dubrownika (Chorwacja) >> gdzieś w Albanii raz lub dwa >>  gdzieś przy granicy z Macedonią (Bułgaria) >> góry w Bułgarii >> gdzieś nad Morzem Czarnym (Bułgaria) >> gdzieś w Rumunii ze dwa razy >> Księżyc

Przygotowujemy się :-)

W dniu 2015-05-18 o 13:50, Krzysztof pisze: Coś mi się zaczyna komplikować, ale mam nadzieję, że może nie będzie tak źle .... Ten Justyny kolega wybywa służbowo na pół roku. Mieli 20 do 24.06 lecieć na jakiś koncert do Włoch. Kolega nie leci więc wolne miejsce zaproponowały moje Dziecki Anicie. No i zaczyna być problem ze piesem ....Wrrrrrrrr....Może jeszcze im nic z tego nie wyjdzie ?PozdrCSBK54

W dniu 2015-05-18 o 14:33, Krzysztof pisze: Koncert odwołali przez .... emigrantów :-))))))))))))))) Uuuufffffff ....

W dniu 2015-05-18 o 14:31, Piotr Czolnik pisze: No to klawo, bo już szansy upatrywałem w jednym lub dwóch gwałtownych zejściach biorąc pod uwagę lidera zespołu i burka, a tu nieoczekiwana pomoc i życie staje się prostsze. PiotrC

W dniu 2015-05-18 o 14:35, Krzysztof pisze:  :-)))) Zawsze staram się nie robić gwałtownych ruchów, ale czasami się za wcześnie martwię .... Natura jaka jest każdy widzi, a amelinium się i tak nie pomaluje :-))) K54

>> dzień 1