wigilia - definitywny koniec sezonu 2014

24 grudnia - czas pomóc żonce w przygotowaniu wigilii. W takich przypadkach stosuję maksymę Primum non nocere (*).  Mijając kuchnię szerokim łukiem złapałem się za odkurzacz i czyniąc wiele hałasu wkładałem swój wkład w przygotowania, kręcąc się po całym mieszkaniu i zaznaczając swoją obecność. Ale nie cały dzień spędziłem przy pracach domowych. Rano skoczyłem do pracy, i to Junakiem :-)  Wygląda na to, że był to definitywny koniec sezonu 2014. Drugiego dnia świąt przyszedł mróz, a wraz z nim na ulice wylazły nienawistne pługosolarki. Teraz trzeba czekać na rzęsisty deszcz żeby spłukał sól i by móc jeździć bez obawy o jej zgubny wpływ na motocykl. ICM zapowiada ocieplenie od 1 stycznia. Czyżby nadchodził nowy sezon?

W 2014 roku przejechałem wg licznika 25.160 km, a od początku mojej przygody z Junakiem (wrzesień 2007 roku) 137.737 kilometrów. W tym roku kilkaset kilometrów jeździłem bez napędu licznika, więc w rzeczywistości dystans był nieco większy, ale przecież nie liczy się statystyka tylko frajda :-)

licznik 24 grudnia 2014

Zanim rozpocznie się kolejny sezon trochę czasu spędzę pewnie w moim "warsztacie", czyli przy mikroskopijnym stole warsztatowym w piwnicy. Czas na zdjęcie głowicy i sprawdzenie co piszczy w zaworach (być może czeka ją pobyt w sanatorium u Jacka z Osiecka), przegląd iskrownika (ani razu nie zaglądałem tam przez cały sezon, co tłumaczę zbawiennym wpływem Sebowej przystawki), przegląd gaźnika, wymianę zębatek i łańcucha sprzęgłowego (łańcuch Iwis, zębatki od Skutera, przejechałem na nich w ciągu trzech lat równo 70.000 km). Trzeba też powymieniać oleje, porobić zaprawki podrapanego lakieru, uzupełnić stan części zapasowych i niezbędnych przyborów w sakwach... I można czekać na nowy sezon.

warsztat

(*) z łaciny - po pierwsze nie szkodzić, jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie. Autorstwo tej zasady nie jest znane, lecz zgodnie z tradycją przypisywane jest Hipokratesowi